Shina otworzyła drzwi od mieszkania i z delikatnym wyrazem niechęci weszła do domu. Poszedłem w jej ślady. Rzuciłem na szybko okiem po mieszkaniu. Niebieskie ściany a na nich obrazy kwiatów. Zapach róż był tu bardzo mocny.
- Wróciłam- powiedziała cicho Shina.
- Dzień dobry.- Rzuciłem podnosząc troszku głos.
Usłyszałem dźwięk jakby ktoś uderzył w ścianę. Shina na ten dźwięk skuliła się trochę. Wprowadziła mnie do salonu gdy w drzwiach pojawił się jakiś chłopak. Na oko 21 może 23 lata.
- Gdzieś ty się włóczyła do chuja. Wiesz, że matka szła na nockę i ktoś musi jakiś obiad zrobić. Ja pierdole. Spójrz czasem w jej zasrany grafik.- Powiedział otwierając powoli oczy.
Jego zdziwione spojrzenie gdy mnie zauważył sprawiło, że chciało mi się śmiać.
- Kto to? Opieka? Ktoś z policji?- powiedział lekko przestraszony.
- To mój przyjaciel Shio. Przyszedł mi pomóc.- Powiedziała Shina z naciskiem na przyjaciel.
- Niech stąd spierdala a ty do kuchni.
- Nie pójdę. Nic już dla Ciebie nie zrobię.
- Coś ty powiedziała mała szloro?
Podszedł do niej i zamachnął się ręką. Był ode mnie o głowę niższy. Złapałem jego rękę. Na nieszczęście zdążył się zamachnąć drugą i uderzyć Shinę w twarz. Normalnie wkurzyło by mnie to tak, że głowa mała. Teraz było inaczej. Ja czułem jak nienawiść do tego człowie.. zwierzęcia paruje z mojego ciała. Trzymając jedną ręką jego rękę, drugą wziąłem zamach i uderzyłem go w twarz. Zanim zdążył upaść pod uderzeniem już byłem znowu przy nim. Chwyciłem go za koszulkę i postawiłem do pionu. Robiąc wypad kolanem zadałem cios idealnie pod żebra. Upadł i z trudem chwytał powietrze. Nie dałem mu odpoczynku. Ponownie go postawiłem i uderzyłem tym razem pięściami. Zadawałem cios za ciosem będąc w szale. Nagle poczułem szarpnięcie za koszulkę. Puściłem go i odwróciłem się. Ukazała mi się twarz Shiny z zaczerwienionym policzkiem i łzami w oczach. To sprawiło, że jeszcze bardziej się wściekłem. Odwróciłem się od niej i kopnąłem jej brata w brzuch. Tym razem szarpnięcie za koszulkę było mocniejsze. Odwróciłem się ponownie i nagle poczułem, że Shina mnie przytula. Nie. Ona bardziej próbowała mnie powstrzymać. To musiało śmiesznie wyglądać. Czubkiem głowy sięgała mi do lini sutków. To tak jakby pies próbował zatrzymać czołg.
- Przestań. Proszę. Zadzwonię po policje i niech go zabiorą.- Powiedziała Shina wciskając głowę w mój brzuch.
Nagle się uspokoiłem. Totalnie. Położyłem rękę na jej głowie i zacząłem ją głaskać. Po chwili mnie puściła i zadzwoniła po policje. Gdy skończyła rozmawiać usłyszałem ciche " Ty chuju". Nim zdążyłem się obrócić usłyszałem dźwięk wystrzału pistoletu, poczułem nagły niewyobrażalny ból a moje oczy zalała ciemność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz