niedziela, 24 maja 2015

Dwukolorowy narcyz. #7

- Mogę zjeść u Ciebie obiad? I odrobić lekcje?- Zapytała nagle Shina gdy szedłem w stronę furtki.
- Że co? Pogrzało Cię? Obiad? Lekcje? A co ja niańka?- Odparłem rozdrażniony i zdziwiony.
- Proszę. Nie chce jeszcze wracać do domu. Proszę. Tylko dziś.- Błagała Shina.
Widząc jej minę, poczułem się źle, że tak zareagowałem. Ale chwila moment. Ona nie chce wracać do domu. Czyli coś jest u niej w domu nie tak.
- Ten jeden raz. I wara komukolwiek o tym powiedzieć.- Powiedziałem i przepuściłem ją w furtce.
Popytam ją o to wszystko. Jeśli nie chce być w domu to musi dziać się tam coś złego. Ehhh kolejna sprawa na głowie.
- Wróciłem- Krzyknąłem zamykając drzwi i zrzucając buty.
Shina rzuciła ciche "dzień dobry".
- Idziemy najpierw do mnie do pokoju i wszystko mi wyjaśnisz.- Rozkazałem jej i powiedziałem by szła za mną.
 Wchodząc do pokoju automatycznie włączyłem muzykę i zamknąłem drzwi. Rzuciłem torbę w kąt. Shina usiadła na krawędzi łóżka. Nagle do pokoju wpadła naga Aria.
- Shiochin w łazience nie ma suchych ręczników- Powiedziała rzucając się na mnie.
- Kurwa mać Aria. Wiesz gdzie są. - Powiedziałem ściągając bluzę i wciskając ją na Arię.
Shina wydawała się zszokowana tą sytuacją. Przez to, że mieszkam sam z siostrami w tym domu nie ma czegoś takiego jak poczucie wstydu przed nagim ciałem.
- Zresztą wypada zapukać, w szczególności, że ma gościa.- Dodałem z stoickim spokojem.
- Kto to? Twoja przyjaciółka? Masz przyjaciółkę? A może dziewczyna? Masz dziewczynę? Ktoś odważył się do Ciebie odezwać? Nie zabiłeś osoby, która się do Ciebie odezwała?- Pytała Aria z prędkością karabinu maszynowego.
- Znajoma ze szkoły. A teraz wyłaź z tego pokoju i się ubierz. TERAZ!.- Odpowiedziałem.
Gdy Aria wyszła spojrzałem na Shine. Minę miała nie tęgą, jakby zobaczyła ducha.
- Przepraszam za nią. To była moja starsza siostra Aria. O tym w szkole tym bardziej ani słowa. A teraz mi powiedz dlaczego nie chcesz wracać do domu.- Powiedziałem kładąc się na łóżku, obciągając podkoszulek by nie widać było mi brzucha.
I byłem zdziwiony tym, że Shina zaczęła opowiadać. O tym jak zmarł jej ojciec i została sama z zapracowaną matką i starszym bratem. O tym jak brat zaczął ją terroryzować, wyżywać się na niej krzycząc i czasami bijąc. O tym, że jej matka sama boi się swojego syna i nie reaguje na to przez strach przed nim.
Gdy skończyła opowiadać miała łzy w oczach. Zrobiło mi się jej tak bardzo żal. Nie wiem czemu ale przytuliłem ją do siebie jak niedawno moje siostry. Byłem zdziwiony, że się nie opierała.
- A opieka społeczna? Policja? - zapytałem.
- Boję się zrobić cokolwiek. Przepraszam Cię.- Odpowiedziała pociągając nosem.
Była taka krucha i drobna. Z jej brata musi być straszny skurwiel. Puściłem ją i wstałem. Po chwili doszło do mnie, że nie postąpiła zbyt mądrze ponieważ weszła do mojego domu nawet mnie nie znając.
- Dlaczego tak mi ufasz? Nie znasz mnie ani trochę, a jednak weszłaś do mojego domu i nawet pokoju, w którym jesteśmy zamknięci.- Powiedziałem.
Nie odpowiedziała tylko wstała i sama przytuliła się do mnie.
- Nie znam Cię ale nie uważam, że jesteś potworem tak jak myśli cała szkoła. Uratowałeś mnie.- Usłyszałem.
- Ehhhh chodź. Przygotuje obiad. Zaraz moja druga siostra powinna wrócić z pracy. Pewniakiem też będzie głodna.- Powiedziałem łagodnie.
Czuje, że to popołudnie tak szybko się nie skończy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz