Przygotowując obiad zastanawiałem się jak rozwiązać problem Shiny. I zastanawiałem się dlaczego się nad tym zastanawiam. Właściwie nigdy nikomu nie pomagałem bo nikt nie prosił o pomoc przez co wychodziłem z założenia, że nie będę w stanie nikomu pomóc. A tu nagle coś takiego. Ale nie mogę tego tak zostawić. Coś wymyśle.
- Umiesz gotować?- Zapytała nagle Shina.
- Tak. Byłem zmuszony się tego nauczyć ponieważ wracałem ze szkoły a siostry były w pracy.- Odpowiedziałem.
- A co z twoimi rodzicami?
W tym momencie na chwile zatrzymałem się. Nawet z siostrami nie poruszamy tematu rodziców. Od ich wypadku byliśmy się usamodzielnić ponieważ nawet rodzina nie chciała nam pomóc.
- Moi rodzice są daleko, więc sam z siostrami zajmujemy się domem.- Odpowiedziałem.
Usłyszałem krótkie "aha". Wznowiłem przygotowywanie obiadu gdy usłyszałem głos Kari, że wróciła. Krzyknąłem, że za chwile będzie obiad. Po chwili i Kari i Aria weszły do kuchni zajmując swoje miejsce na stole naprzeciw siebie. Gdy się odwróciłem zauważyłem, że Kari przygląda się Shinie, która zajęła moje miejsce.
- Kari, to jest moja znajoma ze szkoły. Zje dziś z nami obiad i trochę ze mną posiedzi. Udzielam jej korepetycji.- Skłamałem kładąc jedzenie na stole.
- Ahhh jak miło. Jestem Kari starsza siostra Shiocchina i siostra bliźniaczka Ari.- Powiedziała Kari z uśmiechem.
Gdy skończyliśmy jeść, odniosłem swój i Shiny talerz do zlewy i powiedziałem, że idziemy się uczyć. Siostry pokiwały głowami i dalej zagłębiły się w rozmowę na temat nowych kwiatów do ogrodu. Zabrałem Shine do pokoju i z przyzwyczajenia zamknąłem drzwi.
- Nie przeszkadza Ci, że drzwi będą zamknięte?- Zapytałem ją.
- Nie specjalnie. Nie boję się Ciebie, więc mi to nie przeszkadza.- Odpowiedziała Shina.
Zaskoczyła mnie trochę jej odpowiedzieć ale nie dałem tego po sobie poznać. Podszedłem do półki z płytami i chwile tam grzebałem. Po chwili znalazłem płytę Breakdown of Sanity i wrzuciłem ją do sprzętu. Odwróciłem się i rzuciłem się na łóżko. Wylądowałem z takim impetem, że Shina siedząca prawie na samym skraju prawie spadła. Założyłem ręce za głowę.
- Chciałaś odrabiać lekcje. Tam masz biurko. Ja muszę chwilę poleżeć.- Powiedziałem jej i przymknąłem oczy.
Usłyszałem skrzypienie łóżka i dźwięk odsuwane krzesła. Nagle poczułem jak coś ląduje mi na brzuchu. Otworzyłem oczy i zauważyłem głowę Shiny z twarzą zwróconą w stronę mojej twarzy.
- Mogę wiedzieć co ty robisz. Miałaś odrabiać lekcje.- Powiedziałem ze zdziwieniem.
- Też muszę chwile poleżeć.- Odpowiedziała.
- Ale dlaczego na moim brzuchu? Mogę dać Ci poduszkę jeśli chcesz.
- Tu jest wygodnie. Lubię mieć twardo pod głową.
- Ale dlaczego mój brzuch co? Nie pozwalasz sobie odrobinę za dużo? Może nie wyglądam ale jestem w stanie Cię przywiązać do krzesła jeśli będziesz mnie drażnić.
- Wyglądasz. Masz wyrzeźbiony brzuch i ręce co oznacza, że musiałeś dużo ćwiczyć. Ale tego nie zrobisz. Bo gdybym Cię drażniła zrobiłbyś to od razu jak położyłam głowę na twoim brzuchu.
W sumie to miała racje. Do wszystkiego. Ćwiczyłem dużo i do teraz ćwiczę i jakoś nie drażni mnie to, że na mnie leży. Ogólnie rzecz biorąc jest pierwszą od wieków osobą spoza moich sióstr, która się do mnie odezwała a co dopiero dotknęła.
- Dobra, koniec tego dobrego bierz się za odrabianie lekcji i pójdziemy do Ciebie.- Powiedziałem jej podnosząc się na łokciach.
- Do mnie? Dlaczego? Nie chce tam iść.- Odpowiedziała lekko spanikowana.
- Po pierwsze nie możesz u mnie siedzieć w nieskończoność a po drugie trzeba zrobić porządek z twoim bratem.
Gdy to powiedziałem wstała bez słowa i usiadła przy biurku. Znowu się położyłem i zamknąłem oczy. Po chwili słyszałem jak skrobała coś na kartce.
Zagłębiłem się w tekst lecącej piosenki. Wokalista właśnie wykrzykiwał słowa " Let me wake up. This is not my real life". Miał racje to nie jest moje prawdziwe życie. Ale może takie się stanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz