Położyłem się na łóżku. Po chwili jednak wstałem. Była dopiero dwunasta. Siostry wrócą koło 15-16 więc z obiadem mogę się jeszcze wstrzymać, dom już posprzątałem. Zatrzymałem muzykę, z stosu wyciągnąłem The Ghost Inside " Dear Youth" i zszedłem do salonu. W salonie przykucnąłem przy ogromnej wieży i wrzuciłem w nią płytę. Głośność ustawiłem tak bym w każdym kącie domu mógł słyszeć muzykę. Wszedłem do kuchni by pomyć naczynia. Po 10 min już wycierałem ręce. Poszedłem do pokoju po piłkę do kosza, wróciłem i otworzyłem drzwi wychodzące z salonu na ogród gdzie stał kosz. Nawet stojąc w ogrodzie słyszałem muzykę. Dla moich sióstr kosz był prawie na wysokości nieba. Dla mnie przy pierwszym lepszym wyskoku robiłem wsady. Lecz zamiast wsadów postanowiłem sobie porzucać trochę. Zatrzymałem się na chwile by posłuchać ostatniego kawałka z płyty gdy muzyka nagle się zatrzymała. Spojrzałem przez okno do salonu. Od sprzętu właśnie wstawała Arii.
- A ty co tak szybko w domu? Myślałem, że skoro nowa praca to nie będziesz szybciej wychodzić.- powiedziałem.
- Trzy rzeczy. Po pierwsze wszyscy szli szybciej bo jakiś dostawca miał wypadek i sprzęt będzie jutro, po drugie kiedyś mówiłeś, że chcesz przekłuć uszy ale nie wiedziałam, że zrobisz to teraz i od razu trzy dziurki, a po trzecie tatuaż? Serio? Mama miała co prawda dużo tatuaży ale, że ty sobie zrobisz tego się nie spodziewałam.- Powiedziała Arii totalnie spokojnie.
Spodziewałem się, że zrobi mi burdę o kolczyki i tatuaż a tu nic.
- Nie przeszkadza Ci to?
- Nie, ani trochę. Tylko w szkole nie związuj włosów by kolczyków nie było widać i noś długie rękawy bo możesz mieć problemy.
- Dzięki za rady. Dobra jak jesteś przygotuję jakiś drobny posiłek. Ale najpierw pójdę się przebrać.
Wskoczyłem do pokoju, ubrałem bezrękawnik zespołu No Turning Back i poszedłem do kuchni. Z braku pomysłu wyciągnąłem pudełko lodów, paczkę rurek z kremem i truskawki, które akurat były w lodówce. Przygotowałem drobny deser i postawiłem go na stole. Zrobiłem jeden dla Karii i wstawiłem go do lodówki. Taki nijaki mi się wydawał. Wyciągnąłem tabliczkę czekolady i rozpuściłem ją w garneczku na płynną polewę. Polałem nią każdy z trzech deserów a pozostałą resztkę zostawiłem na piecu z postanowieniem, że na obiad będą naleśniki z czekoladą.
Usiadłem przy stole gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. W drzwiach stała przewodnicząca klasy. Z niewiadomych mi przyczyn jej osoba mnie rozdrażniła.
- Czego chcesz?
- Przyniosłam Ci koszyk od klasy. Miał ze mną przyjść Tanaki ale po tym jak go uderzyłeś postanowił Cię olać. Aha i jeszcze notatki.
Zrobiło mi się nagle odrobinę głupio. Zauważyłem, że Touka przygląda się mojej ręce.
- Nauczyciele nie będą zadowoleni widząc to co masz na ręce.
- Wiszą mi oni. Za koszyk dziękuje, za notatki zresztą też. Aha przeproś ode mnie Tanakiego. Albo zresztą. Za tydzień będę w szkole więc sam go przeproszę.
- No okey. Po zeszyty przyjdę jutro. Wychowawczyni kazała mi nosić Ci codziennie notatki.
Po tym odwróciła się poszła. W furtce mineła się z Shiną.
- Co tu robisz?- Zapytałem Shinę.
- Przyszłam Cię odwiedzić.- Odpowiedziała mi po krótce.
Ehh co im się dziś na odwiedziny zebrało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz