sobota, 6 czerwca 2015

Dwukolorowy narcyz. #12.

Wchodząc do pokoju automatycznie podszedłem do półki z płytami. Miałem ochotę na coś brutalnego. Carnifex czy First Blood? Wybrałem to pierwsze. Puściłem utwór " Die without hope" i zacząłem szukać rzeczy do ubrania. Ubrałem czarne spodnie i tego samego podkoszulek. Zastopowałem piosenkę w połowie i wyszedłem z pokoju. Gdy wszedłem do kuchni dziewczyny siedziały przy stole. Podszedłem do czajnika i wlałem do niego wody by zaparzyć dla nich herbatę bo sam miałem ochotę na kawę.
- Tak w ogóle to długo byłem w szpitalu?- Zapytałem odwracając się w ich stronę.
- 3 dni.- Odpowiedziała mi Kari.
Trochę mnie jej odpowiedź zaskoczyła. Czyli jednak trochę musiało mnie pocharatać. Zalałem wodą trzy herbaty i moją kawę i postawiłem na stole.
- 3 dni spałeś i majaczyłeś we śnie. Coś o jakichś potworach.- Powiedziała nagle Arii.
- Serio? Nie pamiętam by coś mi się śniło.- Skłamałem.
Tak naprawdę śniło mi się coś tak dziwnego, że głowa mała. We śnie spotkałem samego siebie, który namawiał mnie do zmiany. " Skoro nazywają Cię potworem i czują strach przed Tobą bez najmniejszego powodu daj im te powody. Nie patrz biernie na to jak przez całe życie ludzie za twoimi plecami nazywają Cię potworem i bezsensownie Tobą gardzą." Mówił ja do mnie. To było bardzo dziwne, lecz postanowiłem, że się zmienię. Moje " JA", które rozmawiało ze mną we śnie miało racje. Nie mogę przyglądać się wszystkiemu jak osioł.
- Ehh ale na szczęście jestem już w domu. Działo się coś ciekawego?- Zapytałem.
- Przyszedł przewodniczący, któremu przed chwilą wylutowałeś w twarz i pytał dlaczego nie ma Cię w szkole i kiedy wrócisz. A tak poza tym to nic specjalnego. Aha jeszcze jedno. Dzwoniła babcia.- Odpowiedziała Karii wypowiadając słowo "babcia" z odrazą.
- Czego chciała? Pewnie wiedziała, co się stało. Ten stary babsztyl ma wtyki wszędzie i o wszystkim wie.
- Pytała się co się stało. Masz racje. Wiedziała o tym, że Cię postrzelono.
- Niech lepiej dalej ma nas w dupie i się nie wpierdala.
Po tych słowach zapadła cisza. Nagle przypomniało mi się, że koło mnie siedzi Shina, dla której ta sytuacja może wyglądać dziwnie.
- Dlaczego tak mówicie o swojej babci?- Zapytała Shina.
- Ponieważ od śmierci rodziców a nawet przed czepiała się o wszystko. Matki się czepiała za to, że wyszła za takiego dziwaka jak to nazywała ojca. Ogólnie jesteśmy odcięci od rodziny. Jedynie siostra ojca czasem się do nas odezwie. Jest to jedyna rodzina, która nas nie olała po śmierci rodziców.- Odpowiedziałem jej wpatrując się w swój kubek.
Po tym też zapadła cisza. Dopiłem kawę i odłożyłem kubek do zlewu.
- Idę do pokoju walnąć się na chwilę- Powiedziałem i poszedłem w stronę schodów.
Chcąc zamknąć drzwi poczułem, że ktoś nie chce bym je zamknął. Była to Shina. Weszła za mną do pokoju i zamknęła drzwi. Położyłem się na łóżku a ona jak zawsze usiadła na skraju i zaczęła bawić się włosami.
Zamknąłem oczy gdy nagle poczułem, że Shina usiadła na moich biodrach trzymając nogi po obu stronach.
- Nie wiem co robisz ale zejdź ze mnie. Niby w szpitalu się należałem ale wole w swoim łóżku.
- Powiedziałem.
- Chciałabym Ci jakoś podziękować.- Powiedziała i zaczęła ściągać bluzkę.
- Nie wiem co byś chciał w ramach podziękowania a jesteś facetem więc..- Dodała już prawie rozpinając stanik.
Byłem od niej szybszy. Ściągnąłem swój podkoszulek i w momencie jak ona odrzucała stanik ja wcisnąłem na nią mój podkoszulek. Zdziwiona spojrzała na mnie. Podniosłem się na łokciach i spojrzałem na nią.
- Jesteś głupia? W ten sposób chcesz mi podziękować? Chcąc się ze mną przespać? - Pytałem starając się nie krzyczeć z nerwów.
Nagle zrobiła się czerwona i opuściła wzrok.
- Przepraszam. Zrobiłeś dla mnie więcej niż ktokolwiek inny. Przepraszam.- Gdy skończyła to mówić zaczęła płakać.
Przytuliłem ją do siebie. Każdy inny by to wykorzystał. Ja nie mogłem. Choć nie powiem, zrobiło mi się gorąco.
- Nie przepraszaj. Nie chce nic od Ciebie za to co zrobiłem. Spokojnie nie płacz. Nie jestem zły, nie będę na Ciebie krzyczeć ani nic Ci nie zrobię. - Powiedziałem.
Nagle doszło do mnie jak bardzo zaczęły mnie plecy boleć od tej pozycji. Dalej siedziała mi przecież na biodrach. Przestałem się utrzymywać w tej pozycji i powaliłem na poduszkę. Zapomniałem, że przecież ją obejmuje. W ten sposób ona wylądowała na mnie.
- Jeśli chcesz naprawdę mi podziękować to wystarczy, że tak chwile poleżysz. I tyle. A za chwile grzecznie wstaniesz i się ubierzesz.- Powiedziałem zamykając oczy.
Czułem jej oddech na nagim torsie. Ehhh czuje, że od teraz moje życie trochę się zmieni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz