wtorek, 30 czerwca 2015

Dwukolorowy narcyz. #17

Wygraliśmy z Izukim mecz o tytuły. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie trener.
- Wygraliście. Shio wyrzucam Cię z drużyny.- Powiedział nagle trener.
- Za co? Nic nie zrobiłem. Jestem najlepszym obrońcą a teraz w dodatku kapitanem.- powiedziałem z niedowierzaniem.
- Nie mogę pozwolić by w mojej drużynie był ktoś z tatuażami. Idź się przebierz i wróć do domu. Nie chcę Cię widzieć na treningach.
Wkurwiony chwyciłem piłkę i rzuciłem nią o tarcze, która pod wpływem uderzenia zakołysała się niebezpiecznie. 
Wychodząc ze szkoły zauważyłem, że za mną biegnie Izu. Również przebrany.
- Zaczekaj Shio. Skoro nie mogę grać z Tobą też odszedłem.- Powiedział zdyszany.
- Pierdolę to. Ta szkoła teraz straciła dwóch najsilniejszych zawodników. Nie wiem jak poradzą sobie bez nas na zawodach. Idę do domu. Wpadniesz do mnie?- Zapytałem Izu.
- Skoro zapraszasz. Długo nie widziałem siostrzyczek.- Odpowiedział mi i razem ruszyliśmy w stronę mojego domu.
Po drodze wstąpiliśmy do sklepu po zimne napoje. Gdy szedłem w stronę kasy poczułem, że ktoś trzyma mnie za koszulkę. 
- Czemu nie jesteś na treningu?- Usłyszałem głos Shiny.
- Wyrzucono mnie za tatuaże.- Odpowiedziałem jej.
- Mogę pójść z Tobą do domu?
- Jeśli mam być szczery to już kogoś zapro..- Nie zdążyłem dokończyć.
- Shio przedstaw mi swoją koleżankę.- Wtrącił się nagle Izu.
- Shina poznaj mojego przyjaciela z dzieciństwa. To jest Izuki, a to Shina. A teraz dajcie mi zapłacić i chodźcie do mnie.
Shina wydawała się zaskoczona z poznania Izu.
W drodze do domu wszyscy jakoś dziwnie milczeli a ja nie miałem ochoty zaczynać rozmowy. 
Gdy przyszliśmy do mnie zauważyłem, że Kari i Arii są już w domu. 
- Wróciłem- Krzyknąłem od wyjścia.
Nagle za ściany wyszła Arii. Nie zdążyła nic powiedzieć bo szybko znalazła się w objęciach Izukiego.
- Arii. Jak ja Cię długo nie widziałem.- Krzyknął uradowany Izu.
- Izuki słoneczko.- odpowiedziała i odwzajemniła przytulenie.
Ta sama sytuacja miała miejsce z Karii tyle, że w kuchni. Siostry pamiętały Izukiego i to, że zawsze nazywały go słoneczkiem. Zauważyłem, że Shina jest na schodach w drodze do mojego pokoju.
- A ty gdzie idziesz?- Zapytałem ją.
- Do twojego pokoju.- Odpowiedziała cicho.
Poszedłem za nią. Miałem wrażenie, że coś się stanie. I to coś dziwnego.
Gdy wszedłem za nią do pokoju zamykając odruchowo drzwi, Shina odwróciła się na mnie i spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem.
- Czemu tak na mnie patrzysz? Stało się coś? Ktoś coś Ci zrobił? Komuś mam jebnąć?- Zapytałem.
- Nic się nie stało. Tylko, że...eee muszę coś Ci powiedzieć.- Powiedziała cicho przystępując z nogi na nogę.
- Hmm co takiego?
- Kocham Cię.
Nie chciałbym widzieć swojej miny w tym momencie. Jak ogłupiały patrzałem na Shinę, która miała spuszczoną głowę. 
- Że co? Czekaj czekaj. Że co?
- Prze-prze-przepraszam. 
Nagle poczułem, że ktoś stoi mi za plecami.
- No to Shina masz problem. Ja czuję do niego do samo co ty.- Usłyszałem za plecami głos Izukiego.
No to się kurwa porobiło, pomyślałem.

piątek, 26 czerwca 2015

Dwukolorowy narcyz. # 16.

Po przebraniu się w szatni usłyszałem głos trenera z boiska. 
- Shio chciałbym być wicekapitanem.- Powiedział nagle Izuki.
- Co? A z reszta zagraj z obecnym i wygraj. Wtedy spełnisz swoją zachciankę.- Odpowiedziałem mu.
- Ale chciałbym być twoim wicekapitanem. Chce żebyś ty został kapitanem.
- Ale po co mi to? Jestem rzucającym obrońcą. Bardziej obrońcą niż rzucającym. Po co mi bycie kapitanem?
Na to mi nie odpowiedział. Gdy staliśmy w szeregu trener odbył krótką rozmowę z Izukim, który po tej rozmowie został nowym centrem drużyny. 
- Panie trenerze. Ja i Shio chcemy wyzwać obecnego kapitana i wicekapitana na gre dwóch na dwóch o te tytuły.- Odpalił nagle Izu.
Zanim zdążyłem zareagować trener zgodził się. 
- Mówiłem Ci Izu, że nie chce tego tytu..- Nie skończyłem zdania bo nagle wtrącił się obecny kapitan.
- Hahaha serio?? Świeżak i ktoś kto potrafi tylko bronić chcą walczyć o te tytuły? No bez żartów.- Powiedział kapitan z wyczuwalną pogardą w głosie.
To sprawiło, że nagle zmieniłem zdanie. Nagle zachciało mi się być kapitanem. Wyszliśmy z Izu na środek boiska. Nie miałem pewności na jakim poziomie jest Izu ale znałem swój poziom i poziom tamtej dwójki. Razem z Izu mieliśmy przewagę mięśni i wzrostu. Ustawiłem się do wyskoku po piłkę, który miał rozpocząć mecz. Trener wyrzucił piłkę w powietrze.


Przepraszam, że ten rozdział jest krótki ale nie mogę ostatnio zdobyć natchnienia by pisać. Obiecuję, że w następnym rozdziale napiszę sporo i sporo rzeczy wyjaśnie. Dodam, że pojawi się nowy ciekawy wątek. 

piątek, 19 czerwca 2015

Dwukolorowy narcyz. #15.

I tak mijały mi dni. Shina przychodziła mnie odwiedzać, przewodnicząca przynosiła mi notatki. W końcu przyszło mi iść do szkoły.
Gdy wszedłem do klasy nikt nie powiedział mi cześć, nikt nie zapytał jak się czuje. Usiadłem na swoim miejscu. Do klasy wbiła nauczycielka.
- Witamy z powrotem Shi.. Co ty masz w uchu?- zapytała nauczycielka.
- Kolczyki. - odpowiedziałem spokojnie.
Rękę miałem zasłoniętą więc nie widziała tatuażu, który był już wypełniony i wyglądał epicko.
- Ehhh Shio. Za kolczyki mogą obniżyć Ci zachowanie. Ale to już twoje zmartwienie. Mam przyjemność przedstawić wam nowego ucznia. Izuki wejdź.
Do klasy wszedł chłopak wzrostem prawie mi dorównujący. Miał czarne włosy ułożone w grzywkę opadającą na czoło.
- Nazywam się Izuki Nakari. Przeniosłem się z liceum Takamari. Liczę na dobrą współpracę.- powiedział nowy kłaniając się płytko.
Wszystkie dziewczyny z klasy były w niego wpatrzone jak w obrazek. Nawet ja musiałem przyznać, że chłop jest przystojny. Chłopacy natomiast przekrzykiwali się, że ustąpią mu miejsca. Wydawało mi się, że skądś go znam. Chłopak przyjrzał się klasie. Jego wzrok zatrzymał się na mnie.
- Shioooooooo- Krzyknął nagle.
Wszyscy spojrzeli ze zdziwieniem. Izuki nie patrząc na nic podszedł i zajął wolne miejsce obok mnie.
- Shio pamiętasz mnie? Przyjaźniliśmy się w podstawówce?- Zapytał.
Dopiero po chwili przypomniałem sobie skąd go kojarzę. Był jedyną osobą w podstawówce, która nie wytykała mnie palcami. Lecz w 6klasie przeniósł się z rodzicami do innej dzielnicy i kontakt się urwał.
- Powspominacie sobie na przerwie. Shio oprowadzisz Izukiego po szkole. A teraz zaczynamy lekcję.-powiedziała nauczycielka otwierając dziennik.
Lekcja minęła w miarę spokojnie. Tylko chłopacy patrzyli na Izukiego ze zdziwieniem a dziewczyny wgapione w niego robiły maślane oczy. Wstałem gdy zadzwonił dzwonek.
- Chodź Izu. Oprowadzę Cię po szkole.- powiedziałem.
Izuki wstał i wyszedł ze mną z sali.
- Widzę, że dalej za tobą nie przepadają. W podstawówce było tak samo co nie? Dalej grasz w kosza? A z resztą. Oprowadź mnie po szkole. Pogadamy po lekcjach.- Powiedział.
Poza tym, że ma grzywkę to nic się nie zmienił. Zawsze prawie dorównywał mi wzrostem. A tak poza to był moim przeciwieństwem. Był towarzyski, ludzie go lubili i nie wytykali palcami.
- Po lekcjach mam trening. Dalej gram w kosza. I dalej jako rzucający obrońca. Tylko, że teraz bardziej jako obrońca. I masz racje. Dalej za mną nie przepadają. Izu dam Ci radę. Jeśli nie chcesz stracić szkolnego życia lepiej się ze mną nie zadawaj.- Ostrzegłem go.
- No co ty Shio. Jak byliśmy mali zawsze trzymałem się z Tobą. Też dołączę do drużyny. Tym razem jako center. Dalej nazywasz mnie Izu. Jak mi tego brakło. W Takamari było nudno. Koszykarze słabi, dziewczyny brzydkie i drażniło mnie to, że nie ma Ciebie.
- Nie przesadzaj Izu. Aha i ostrzegam, że w tej szkole nazywają mnie potworem.
- Shio i ja się im nie dziwie. Jesteś kolesiem typu dwa na dwa, masz kolorowe oczy, długie białe włosy a z tego co słyszałem to teraz jeszcze kolczyki. To nie jest codzienne.
Na to już nie odpowiedziałem. Oprowadziłem Izukiego po szkole i wróciliśmy pod klasę idealnie na dzwonek. Przez całą przerwę zdziwiło mnie, że nigdzie nie widziałem Shiny. Jeśli jest chora wpadnę do niej po lekcjach.
Gdy był koniec lekcji wyszedłem z Izukim szybko z klasy by zdążyć na trening. Ciekaw jestem jak gra w kosza.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Dwukolorowy narcyz. # 14.

Położyłem się na łóżku. Po chwili jednak wstałem. Była dopiero dwunasta. Siostry wrócą koło 15-16 więc z obiadem mogę się jeszcze wstrzymać, dom już posprzątałem. Zatrzymałem muzykę, z stosu wyciągnąłem The Ghost Inside " Dear Youth" i zszedłem do salonu. W salonie przykucnąłem przy ogromnej wieży i wrzuciłem w nią płytę. Głośność ustawiłem tak bym w każdym kącie domu mógł słyszeć muzykę. Wszedłem do kuchni by pomyć naczynia. Po 10 min już wycierałem ręce. Poszedłem do pokoju po piłkę do kosza, wróciłem i otworzyłem drzwi wychodzące z salonu na ogród gdzie stał kosz. Nawet stojąc w ogrodzie słyszałem muzykę. Dla moich sióstr kosz był prawie na wysokości nieba. Dla mnie przy pierwszym lepszym wyskoku robiłem wsady. Lecz zamiast wsadów postanowiłem sobie porzucać trochę. Zatrzymałem się na chwile by posłuchać ostatniego kawałka z płyty gdy muzyka nagle się zatrzymała. Spojrzałem przez okno do salonu. Od sprzętu właśnie wstawała Arii.
- A ty co tak szybko w domu? Myślałem, że skoro nowa praca to nie będziesz szybciej wychodzić.-  powiedziałem.
- Trzy rzeczy. Po pierwsze wszyscy szli szybciej bo jakiś dostawca miał wypadek i sprzęt będzie jutro, po drugie kiedyś mówiłeś, że chcesz przekłuć uszy ale nie wiedziałam, że zrobisz to teraz i od razu trzy dziurki, a po trzecie tatuaż? Serio? Mama miała co prawda dużo tatuaży ale, że ty sobie zrobisz tego się nie spodziewałam.- Powiedziała Arii totalnie spokojnie.
Spodziewałem się, że zrobi mi burdę o kolczyki i tatuaż a tu nic.
- Nie przeszkadza Ci to?
- Nie, ani trochę. Tylko w szkole nie związuj włosów by kolczyków nie było widać i noś długie rękawy bo możesz mieć problemy.
- Dzięki za rady. Dobra jak jesteś przygotuję jakiś drobny posiłek. Ale najpierw pójdę się przebrać.
Wskoczyłem do pokoju, ubrałem bezrękawnik zespołu No Turning Back i poszedłem do kuchni. Z braku pomysłu wyciągnąłem pudełko lodów, paczkę rurek z kremem i truskawki, które akurat były w lodówce. Przygotowałem drobny deser i postawiłem go na stole. Zrobiłem jeden dla Karii i wstawiłem go do lodówki. Taki nijaki mi się wydawał. Wyciągnąłem tabliczkę czekolady i rozpuściłem ją w garneczku na płynną polewę. Polałem nią każdy z trzech deserów a pozostałą resztkę zostawiłem na piecu z postanowieniem, że na obiad będą naleśniki z czekoladą.
Usiadłem przy stole gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. W drzwiach stała przewodnicząca klasy. Z niewiadomych mi przyczyn jej osoba mnie rozdrażniła.
- Czego chcesz?
- Przyniosłam Ci koszyk od klasy. Miał ze mną przyjść Tanaki ale po tym jak go uderzyłeś postanowił Cię olać. Aha i jeszcze notatki.
Zrobiło mi się nagle odrobinę głupio. Zauważyłem, że Touka przygląda się mojej ręce.
- Nauczyciele nie będą zadowoleni widząc to co masz na ręce.
- Wiszą mi oni. Za koszyk dziękuje, za notatki zresztą też. Aha przeproś ode mnie Tanakiego. Albo zresztą. Za tydzień będę w szkole więc sam go przeproszę.
- No okey. Po zeszyty przyjdę jutro. Wychowawczyni kazała mi nosić Ci codziennie notatki.
Po tym odwróciła się poszła. W furtce mineła się z Shiną.
- Co tu robisz?- Zapytałem Shinę.
- Przyszłam Cię odwiedzić.- Odpowiedziała mi po krótce.
Ehh co im się dziś na odwiedziny zebrało.

wtorek, 9 czerwca 2015

Dwukolorowy narcyz #13.

Obudziłem się i spojrzałem na zegarek. Do szkoły nie szedłem więc mogłem pospać lecz wstałem. Ubrałem się i poszedłem do kuchni by klasycznie zrobić siostrom śniadanie. Zasnąłem wczoraj i nie pamiętam kiedy Shina poszła ale najwyraźniej spodobał jej się mój podkoszulek bo go nie znalazłem. Spojrzałem jeszcze raz na zegarek. Za 10 min wstaną dziewczyny. Zrobiłem im śniadanie i zostawiłem na stole po czym wróciłem do swojego pokoju. Ściągnąłem bluzę, którą miałem na sobie i położyłem się na łóżku. Po chwili usłyszałem jak trzaskają drzwi od łazienki co oznaczało, że któraś wstała. Podniosłem się z łóżka i znowu zszedłem do kuchni. Siedziała tam już Arii jedząc śniadanie. Rzuciłem krótkie " dzień dobry" i zabrałem się za parzenie sobie kawy.
- Co będziesz dziś robił?- Zapytała Arii.
- Sam nie wiem. Może zrobię sobie spacer, pośpię troche, zrobię obiad, poczytam, posprzątam i coś jeszcze wymyślę by nie umrzeć z nudów.- Odpowiedziałem.
- Tylko nie przesadzaj. Lekarz kazał Ci byś odpoczywał i się nie przemęczał. 
- Wiem o tym. Nie martw się.
W tym momencie do kuchni weszła Karii rzucając ospałe "bry..". Usiadła do stoły i zaczęła jeść. Arii wstała i poszła do łazienki. Ja zalałem sobie kawę po czym poszedłem do salonu i otworzyłem drzwi od balkonu na oścież. Delikatnie chłodne powietrze wdarło się do pokoju. Rzuciłem się na kanapę i włączyłem telewizor. Gdy wypiłem kawę, sióstr już nie było. W telewizji nagle pojawiła się reklama salonu zajmującego się pircingiem i tatuażami, który był niedaleko mojego domu. Coś mnie tknęło by przekuć sobie uszy. Poszedłem się ubrać, chwyciłem portfel z oszczędnościami i wyszedłem z domu. Idąc przez puste ulicę zastanawiałem się dlaczego tam idę, lecz się nie cofnąłem. Po chwili spaceru byłem już przed wejściem do salonu. Pchnąłem drzwi i wszedłem. Za kontuarem siedziała dziewczyna z 4 kolczykami w uchu i wytatuowaną gwiazdką pod okiem. Gdy usłyszała dzwonek spojrzała na mnie. Pierwsza reakcja zawsze jest taka sama. Duże oczy. 
- Hej, witaj w DualTime. Świetne soczewki.- Powiedziała, miłym głosem.
- Bry. To nie soczewki.- Odpowiedziałem.
Miałem nadzieje, że nie będzie drążyć dalej tematu. I nie drążyła.
- W czym mogę Ci pomóc? Tatuaż? Kolczyk? A może jedno i drugie?- Zapytała.
Przez chwilę stałem myśląc czy nie wrócić do domu. Nagle w głośnikach poleciała piosenka Suicide Silence " You only live once". 
- I to i to.- Rzuciłem krótko.
- Tu masz wzory tatuaży. Wybierz sobie miejsce.
Oglądałem katalog gdy natrafiłem na wzór sztyletu z szkieletem w rękojeści a ostrze było owinięte przez dwa białe narcyzy. 
- Wybieram ten. Na prawej ręce. I proszę o trzy kolczyki. Wszystkie w lewym uchu.- Powiedziałem.
Dziewczyna zaprowadziła mnie na fotel i kazała zdjąć koszulkę. Nic nie powiedziała widząc bandaż wokół brzucha. Gdy zaczęła tatuować czułem lekkie kłucia. Po jakiś 30 min skończyła i poprosiła bym stanął przed lustrem i wybrał sobie miejsca na kolczyki. Gdy skończyłem wybierać zabrała się za uszy. Po 15 min był koniec.
- Fajnie wyglądasz. Wysoki, masz fajne oczy a teraz tatuaże i kolczyki. Nieźle. - Powiedziała
- Dzięki wielkie. Nie wiem co mnie pchnęło do tego ale dzięki.- odpowiedziałem.
- Ja troche wiem dlaczego to zrobiłeś. Jesteś ogromny, umięśniony, masz długie białe jak mleko włosy i w dodatku kolorowe oczy. Chciałeś jeszcze bardziej się odróżniać. Dla mnie bomba. A tak w ogóle nazywam się Rukia.
- Shio.
- Wpadaj czasem jak nie będziesz w szkole.
- Skąd wiesz, że chodze do szkoły?
- Gdy płaciłeś zauważyłam legitymację. Spoko nie będę Ci robiła problemów z powodu niepełnoletniości, ani dlaczego nie ma Cię w szkole.
Pomyślałem, że jest spostrzegawcza i to bardzo. Ubrałem na siebie koszulkę, powiedziałem, że może wpadne jutro, pożegnałem się i wyszedłem. Ciekawi mnie co powiedzą w szkole i co powiedzą siostrzyczki. Po chwili byłem już w domu. Stanąłem przed lustrem. Skóra wokół tatuażu była lekko czerwona ale nie czułem żadnego bólu a z uchem było tak samo. Teraz serio troche wyglądam jak potwór. Lecz to mój wybór.

sobota, 6 czerwca 2015

Dwukolorowy narcyz. #12.

Wchodząc do pokoju automatycznie podszedłem do półki z płytami. Miałem ochotę na coś brutalnego. Carnifex czy First Blood? Wybrałem to pierwsze. Puściłem utwór " Die without hope" i zacząłem szukać rzeczy do ubrania. Ubrałem czarne spodnie i tego samego podkoszulek. Zastopowałem piosenkę w połowie i wyszedłem z pokoju. Gdy wszedłem do kuchni dziewczyny siedziały przy stole. Podszedłem do czajnika i wlałem do niego wody by zaparzyć dla nich herbatę bo sam miałem ochotę na kawę.
- Tak w ogóle to długo byłem w szpitalu?- Zapytałem odwracając się w ich stronę.
- 3 dni.- Odpowiedziała mi Kari.
Trochę mnie jej odpowiedź zaskoczyła. Czyli jednak trochę musiało mnie pocharatać. Zalałem wodą trzy herbaty i moją kawę i postawiłem na stole.
- 3 dni spałeś i majaczyłeś we śnie. Coś o jakichś potworach.- Powiedziała nagle Arii.
- Serio? Nie pamiętam by coś mi się śniło.- Skłamałem.
Tak naprawdę śniło mi się coś tak dziwnego, że głowa mała. We śnie spotkałem samego siebie, który namawiał mnie do zmiany. " Skoro nazywają Cię potworem i czują strach przed Tobą bez najmniejszego powodu daj im te powody. Nie patrz biernie na to jak przez całe życie ludzie za twoimi plecami nazywają Cię potworem i bezsensownie Tobą gardzą." Mówił ja do mnie. To było bardzo dziwne, lecz postanowiłem, że się zmienię. Moje " JA", które rozmawiało ze mną we śnie miało racje. Nie mogę przyglądać się wszystkiemu jak osioł.
- Ehh ale na szczęście jestem już w domu. Działo się coś ciekawego?- Zapytałem.
- Przyszedł przewodniczący, któremu przed chwilą wylutowałeś w twarz i pytał dlaczego nie ma Cię w szkole i kiedy wrócisz. A tak poza tym to nic specjalnego. Aha jeszcze jedno. Dzwoniła babcia.- Odpowiedziała Karii wypowiadając słowo "babcia" z odrazą.
- Czego chciała? Pewnie wiedziała, co się stało. Ten stary babsztyl ma wtyki wszędzie i o wszystkim wie.
- Pytała się co się stało. Masz racje. Wiedziała o tym, że Cię postrzelono.
- Niech lepiej dalej ma nas w dupie i się nie wpierdala.
Po tych słowach zapadła cisza. Nagle przypomniało mi się, że koło mnie siedzi Shina, dla której ta sytuacja może wyglądać dziwnie.
- Dlaczego tak mówicie o swojej babci?- Zapytała Shina.
- Ponieważ od śmierci rodziców a nawet przed czepiała się o wszystko. Matki się czepiała za to, że wyszła za takiego dziwaka jak to nazywała ojca. Ogólnie jesteśmy odcięci od rodziny. Jedynie siostra ojca czasem się do nas odezwie. Jest to jedyna rodzina, która nas nie olała po śmierci rodziców.- Odpowiedziałem jej wpatrując się w swój kubek.
Po tym też zapadła cisza. Dopiłem kawę i odłożyłem kubek do zlewu.
- Idę do pokoju walnąć się na chwilę- Powiedziałem i poszedłem w stronę schodów.
Chcąc zamknąć drzwi poczułem, że ktoś nie chce bym je zamknął. Była to Shina. Weszła za mną do pokoju i zamknęła drzwi. Położyłem się na łóżku a ona jak zawsze usiadła na skraju i zaczęła bawić się włosami.
Zamknąłem oczy gdy nagle poczułem, że Shina usiadła na moich biodrach trzymając nogi po obu stronach.
- Nie wiem co robisz ale zejdź ze mnie. Niby w szpitalu się należałem ale wole w swoim łóżku.
- Powiedziałem.
- Chciałabym Ci jakoś podziękować.- Powiedziała i zaczęła ściągać bluzkę.
- Nie wiem co byś chciał w ramach podziękowania a jesteś facetem więc..- Dodała już prawie rozpinając stanik.
Byłem od niej szybszy. Ściągnąłem swój podkoszulek i w momencie jak ona odrzucała stanik ja wcisnąłem na nią mój podkoszulek. Zdziwiona spojrzała na mnie. Podniosłem się na łokciach i spojrzałem na nią.
- Jesteś głupia? W ten sposób chcesz mi podziękować? Chcąc się ze mną przespać? - Pytałem starając się nie krzyczeć z nerwów.
Nagle zrobiła się czerwona i opuściła wzrok.
- Przepraszam. Zrobiłeś dla mnie więcej niż ktokolwiek inny. Przepraszam.- Gdy skończyła to mówić zaczęła płakać.
Przytuliłem ją do siebie. Każdy inny by to wykorzystał. Ja nie mogłem. Choć nie powiem, zrobiło mi się gorąco.
- Nie przepraszaj. Nie chce nic od Ciebie za to co zrobiłem. Spokojnie nie płacz. Nie jestem zły, nie będę na Ciebie krzyczeć ani nic Ci nie zrobię. - Powiedziałem.
Nagle doszło do mnie jak bardzo zaczęły mnie plecy boleć od tej pozycji. Dalej siedziała mi przecież na biodrach. Przestałem się utrzymywać w tej pozycji i powaliłem na poduszkę. Zapomniałem, że przecież ją obejmuje. W ten sposób ona wylądowała na mnie.
- Jeśli chcesz naprawdę mi podziękować to wystarczy, że tak chwile poleżysz. I tyle. A za chwile grzecznie wstaniesz i się ubierzesz.- Powiedziałem zamykając oczy.
Czułem jej oddech na nagim torsie. Ehhh czuje, że od teraz moje życie trochę się zmieni.

czwartek, 4 czerwca 2015

Dwukolorowy narcyz. #11.

Gdy otworzyłem oczy zobaczyłem biały sufit. Rozejrzałem się. Leżałem na łóżku szpitalny, w pustej sali i z opatrunkiem na torsie. Przetworzyłem w myślach co się wydarzyło. Bójka z bratem Shiny, strzał i ból. Ale żyje więc chyba źle nie jest. Nagle otworzyły się drzwi. Do pokoju wszedł lekarz w długim fartuchu.
- Jak się czujemy?- Zapytał.
- Bywało lepiej. - Odpowiedziałem krótko.
- Coś Cię boli? To cud, że twój organizm i ciało wytrzymało strzał z takiej odległości. Na szczęście wszystkie ważniejsze organy są całe. O mały włos i miał w płucach dziurę na wylot. Masz szczęście chłopie.
- Najwyraźniej. Mogę wstać i pójść do toalety?
- Tak. Tylko ostrożnie. Wychodzisz z pokoju i po lewej jest toaleta. Pomogę Ci wstać.
Podniosłem się na łokciach a lekarz pomógł mi wstać z łóżka. Zrobiłem kilka drobnych kroków. W głowie mi się nie kręciło. Bólu nie było. Wyszedłem na korytarz i nagle poczułem, że ktoś mnie obejmuje. Były to dwie osoby, a dokładnie moje siostry.
- Shiooo. Miałeś wyjść na chwile i wrócić a nie wylądować w szpitalu. Proszę nie rób tego więcej.- Mówiła szybko Arii z łzami w oczach.
- Braciszku.- Powiedziała Kari wtulając się we mnie jeszcze bardziej.
Ehh. Dwie dorosłe kobiety a zachowują się jak dzieci. Położyłem ręce na ich głowach i zacząłem głaskać.
- Przepraszam. Ale nic mi nie jest. To jest najważniejsze. A teraz pozwólcie mi pójść do toalety. - Powiedziałem i wyswobodziłem się z ich uścisku.
Wchodząc do kabiny zacząłem się zastanawiać co z Shiną. Gdy skończyłem załatwiać swoją potrzebę i stanąłem przy zlewie by umyć ręce spojrzałem na swoje odbicie w lustrze. Cerę miałem tak bladą, że prawie przyjęła kolor moich włosów. Wychodząc z łazienki zauważyłem, że moje siostry rozmawiaj z lekarzem trzymając moje ubrania. Rozejrzałem się po korytarzu, gdy nagle znowu ktoś mnie objął.
- Przepraszam. Przepraszam. Przepraszam. To wszystko moja wina. Przepraszam.- Usłyszałem delikatnie zachrypnięty głos Shiny.
Spojrzałem na nią. Z niewiadomych mi przyczyn jej kolor włosów mnie uspokajał.
- Jak tam z Twoim bratem?- zapytałem.
Podniosła głowę i spojrzała na mnie. Miała łzy w oczach tak samo jak moje siostry. Lecz poza tym miała wory pod oczami jakby tydzień nie spała. Uśmiechnąłem się do niej.
- Wylądował w więzieniu za postrzelenie i znęcanie się nade mną.- Odpowiedziała.
Gdy to powiedziała moje siostry podeszły do nas.
- Możesz wrócić do domu. Masz teraz przez jakiś czas wolne od szkoły i siedzisz w domu i się kurujesz. Masz zakaz przemęczania się. Idziemy do samochodu. Przebierzesz się w domu.- Powiedziała Kari i razem z Arii wzięły mnie pod ręce i skierowały w stronę schodów.
- Shina jedziesz z nami.- Powiedziała nagle Arii.
Shina skinęła posłusznie głową i ruszyła za nami.
Siedząc w samochodzie myślałem o tym co zrobię z wolnym czasem. W kosza grać nie mogę, więc chyba zostanie mi słuchanie godzinami muzykami i przygotowywanie dziewczynom jedzenia.
- Shio po tym co się stało w szkole już chyba nie będą Cię nazywać potworem lecz bohaterem.- Powiedziała nagle Shina.
Po usłyszeniu słowa "potwór" w moim mózgu chyba coś się zmieniło. Spojrzałem na moje siostry i Shinę. Nagle poczułem, że są to jedyne osoby na świecie, które mają prawo być przy mnie a moim obowiązkiem jest być przy nich i je chronić.
Na słowa Shiny nie odpowiedziałem. Gdy podjechaliśmy pod dom zauważyłem, że przy bramie stoi przewodniczący i przewodnicząca mojej klasy. Spojrzałem na nich z totalną niechęcią. Jak już wysiadłem z samochodu przewodniczący podszedł do mnie.
- Shiooo kolego zawsze uważałem, że jesteś spoko zioo..- Nie skończył wypowiedzi ponieważ wylądował na trawie po moim uderzeniu.
- Wypierdalaj stąd. Nie chce nawet na Ciebie patrzeć.- Powiedziałem z nienawiścią w głosie.
- Shio!! Co ty wyprawiasz? Dlaczego go uderzyłeś. Nic Ci nie zrobił.- Powiedziała z zaskoczeniem Karii.
Przewodniczący wstał, bąknął coś pod nosem, chwycił przewodniczącą za rękę i odszedł. Obejrzałem się po twarzach moich towarzyszek. Każda była zszokowana tym co zrobiłem.
- Nie chcę od nich słyszeć żadnych słów. Przez całe liceum mnie unikają, robią cokolwiek by utrudnić mi życie a nagle pierdolą jakieś głupoty. Podłe dwulicowe szmaty.- Powiedziałem otwierając drzwi od domu.
- Idźcie do kuchni. Zabierzcie Shinę ze sobą. Ja pójdę się przebrać i zaraz wrócę by zrobić herbatę.- Dodałem ściągając buty.