- Wygraliście. Shio wyrzucam Cię z drużyny.- Powiedział nagle trener.
- Za co? Nic nie zrobiłem. Jestem najlepszym obrońcą a teraz w dodatku kapitanem.- powiedziałem z niedowierzaniem.
- Nie mogę pozwolić by w mojej drużynie był ktoś z tatuażami. Idź się przebierz i wróć do domu. Nie chcę Cię widzieć na treningach.
Wkurwiony chwyciłem piłkę i rzuciłem nią o tarcze, która pod wpływem uderzenia zakołysała się niebezpiecznie.
Wychodząc ze szkoły zauważyłem, że za mną biegnie Izu. Również przebrany.
- Zaczekaj Shio. Skoro nie mogę grać z Tobą też odszedłem.- Powiedział zdyszany.
- Pierdolę to. Ta szkoła teraz straciła dwóch najsilniejszych zawodników. Nie wiem jak poradzą sobie bez nas na zawodach. Idę do domu. Wpadniesz do mnie?- Zapytałem Izu.
- Skoro zapraszasz. Długo nie widziałem siostrzyczek.- Odpowiedział mi i razem ruszyliśmy w stronę mojego domu.
Po drodze wstąpiliśmy do sklepu po zimne napoje. Gdy szedłem w stronę kasy poczułem, że ktoś trzyma mnie za koszulkę.
- Czemu nie jesteś na treningu?- Usłyszałem głos Shiny.
- Wyrzucono mnie za tatuaże.- Odpowiedziałem jej.
- Mogę pójść z Tobą do domu?
- Jeśli mam być szczery to już kogoś zapro..- Nie zdążyłem dokończyć.
- Shio przedstaw mi swoją koleżankę.- Wtrącił się nagle Izu.
- Shina poznaj mojego przyjaciela z dzieciństwa. To jest Izuki, a to Shina. A teraz dajcie mi zapłacić i chodźcie do mnie.
Shina wydawała się zaskoczona z poznania Izu.
W drodze do domu wszyscy jakoś dziwnie milczeli a ja nie miałem ochoty zaczynać rozmowy.
Gdy przyszliśmy do mnie zauważyłem, że Kari i Arii są już w domu.
- Wróciłem- Krzyknąłem od wyjścia.
Nagle za ściany wyszła Arii. Nie zdążyła nic powiedzieć bo szybko znalazła się w objęciach Izukiego.
- Arii. Jak ja Cię długo nie widziałem.- Krzyknął uradowany Izu.
- Izuki słoneczko.- odpowiedziała i odwzajemniła przytulenie.
Ta sama sytuacja miała miejsce z Karii tyle, że w kuchni. Siostry pamiętały Izukiego i to, że zawsze nazywały go słoneczkiem. Zauważyłem, że Shina jest na schodach w drodze do mojego pokoju.
- A ty gdzie idziesz?- Zapytałem ją.
- Do twojego pokoju.- Odpowiedziała cicho.
Poszedłem za nią. Miałem wrażenie, że coś się stanie. I to coś dziwnego.
Gdy wszedłem za nią do pokoju zamykając odruchowo drzwi, Shina odwróciła się na mnie i spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem.
- Czemu tak na mnie patrzysz? Stało się coś? Ktoś coś Ci zrobił? Komuś mam jebnąć?- Zapytałem.
- Nic się nie stało. Tylko, że...eee muszę coś Ci powiedzieć.- Powiedziała cicho przystępując z nogi na nogę.
- Hmm co takiego?
- Kocham Cię.
Nie chciałbym widzieć swojej miny w tym momencie. Jak ogłupiały patrzałem na Shinę, która miała spuszczoną głowę.
- Że co? Czekaj czekaj. Że co?
- Prze-prze-przepraszam.
Nagle poczułem, że ktoś stoi mi za plecami.
- No to Shina masz problem. Ja czuję do niego do samo co ty.- Usłyszałem za plecami głos Izukiego.
No to się kurwa porobiło, pomyślałem.