***Do żywych dusz, którym przypadkiem zdarzyło się odwiedzić ten blog, które w dodatku lubią rysować mam prośbę. Proszę o narysowanie Shio. Jeśli ktoś okaże mi łaskę i narysuje to proszę by rysunek wysłał "mejlem" na adres anitamaru99@gmail.com Z góry dziękuje tym, którzy chociaż czytają to opowiadanie.***
Wchodząc do kuchni zobaczyłem Shinę i Izu siedzących przy stole. Shina miała delikatnie zapuchnięte oczy a Izu wyglądał pewnie jak zawsze.
- Przepraszam was za moje zachowanie. A co do pomysłu Izukiego to się zgadzam.- powiedziałem patrząc na czajnik jakby nagle okazał się niezwykle interesujący.
- To fajnie. Shina też się zgodziła teraz musi tylko dogadać się z mamą i możecie się przeprowadzać. Wkońcu nie będę mieszkał sam.- powiedział uradowany Izu.
- Ja spakuję się już teraz i od razu się przeprowadzę.- powiedziałem odwracając się od nich.
Czułem ich wzrok na swoich plecach gdy wchodziłem po schodach. Będąc w pokoju włączyłem muzykę i wyciągnąłem z szafy torby. Pakując się paliłem papierosa, zaciągając się powoli i długo.
Gdy spakowałem wszystkie rzeczy, chwyciłem swoje torby i zszedłem z nimi do kuchni.
- Izu idziemy? Odprowadzimy Shinę i lecim do Ciebie.- powiedziałem.
- Nie pożegnasz się z siostrami czy coś?- zapytał Izu.
Nie chciałem się z nimi żegnać. Byłem na nie wściekły ale nie pokazywałem tego.
Po tym jak nie odpowiedziałem, Izu z Shiną wstali i zaczęli ubierać buty. Wyszliśmy z domu zanim Kari i Arii zauważyły.
Gdy Shina zniknęła za drzwiami swojego domu odezwałem się do Izu.
- Po drodze wskoczymy do sklepu. Musze sobie kupić kilka rzeczy.- powiedziałem i wyciągnąłem z kieszeni paczke i zapaliłem kolejnego papierosa.
Izu spojrzał na mnie ale nic nie powiedział. Znalazłem sklep i kupiłem w nim nową paczkę, sok i jabłko. Przez reszte drogi ani ja ani Izu się odzywaliśmy.
Gdy weszliśmy do mieszkania Izu byłem zaskoczony tym jakie jest duże.
- Spore mieszkanie masz.- powiedziałem.
- Mamy. Teraz też jest twoje. Słuchaj uprzedzę twoje pytania. Każde z nas będzie miało osobny pokój z łazienką, pewnie myślisz, że skoro jestem homo to teraz będę próbował się do Ciebie dobierać ile wlezie. Nie, nie będę. A co do posiłków i sprzątania mieszkania jakoś się zgadamy. Idź się rozpakować i przyjdź do kuchni. Chcę jeszcze z Tobą o czymś porozmawiać.- odpowiedział mi Izu i pokazał gdzie jest mój pokój i kuchnia.
Wchodząc do swojego nowego pokoju nie miałem chęci się bawić w rozpakowywanie. Rzuciłem torby na łóżko i poszedłem do kuchni. Tam czekał na mnie Izu popijając mleko. Nie odkładając szklanki od ust, ręką pokazał bym usiadł przy stole. Również się nie odzywając usiadłem.
- Masz gdzieś popielniczkę? Chce mi się palić.- Powiedziałem wyciągając paczkę.
- Popiałki nie mam ale to nie problem zrobić.- Powiedział i schylił się do szuflady z której wyciągnął sreberko.
Zrobił z niego małą popielniczkę i postawił na stole.
- Nie mam nic do tego, żebyś palił ale jak będziesz to robił to otwieraj wcześniej okno. A teraz muszę Ci powiedzieć jeszcze kilka rzeczy. Ehhh. Przeprowadziłem się tu ze względu na Ciebie. Zrozumiem jeśli najprościej w świecie nic do mnie nie poczujesz. Spo..- Nie dokończył. Nie pozwoliłem mu.
- Słuchaj. Dla mnie to nowość. Widzę Cię po kilku latach a ty naglę wyskakujesz no z tym z czym wyskoczyłeś. Nie jestem uprzedzony do homo, i wisi mi kto co do kogo czuję ale muszę Ci szczerze powiedzieć, że to trochę dziwne kiedy dowiadujesz się od dwójki przyjaciół, że oboje są w tobie zakochani.- wtrąciłem się jego zdanie.
Nie odpowiedział mi. Wstał powiedział, że idzie do siebie i wyszedł z kuchni zostawiając mnie z na wpół spalonym papierosem w dłoni.
inukashi
Na tymże bloggu pisane będzię opowiadanie romantyczne pt. " Dwukolorowy narcyz" oraz od czasu do czasu pojawiać się będą różnej maści opowiadania nie związane z głównym.
niedziela, 19 lipca 2015
czwartek, 16 lipca 2015
Dwukolorowy narcyz. #18
Stałem w swoim pokoju z przyjaciółką, którą znam od niedawna, która wyznała mi miłość i przyjacielem z dzieciństwa, który również wyznał mi miłość. Moja reakcja jest oczywista.
- Że co kurwa proszę?? Dajcie mi chwile zanim którekolwiek z was się odezwie. Ty Shina znasz mnie bardzo krótki czas, a ty Izu.. Co Tobie odjebało?- Pytałem nie wiedząc w którą stronę sie odwrócić.
- Przepraszam, że mówię Ci o tym dopiero teraz ale jakoś tak od dziecka mnie do Ciebie ciągnęło, a dopiero nie dawno zdałem sobie sprawę co do Ciebie czuję. Dlatego się tu przeprowadziłem.- Tłumaczył się Izuki.
Stałem jak wryty. Spojrzałem na Shina. Wydawała się zakłopotana całą sytuacją. Po jej twarzy zauważyłem, że jest bliska płaczu. Próbowałem się uspokoić.
- Nie chcę być wobec was wulgarny ale wypierdalać z mojego pokoju.- Powiedziałem i wskazałem ręką drzwi.
Izuki wyszedł od razu. Shina natomiast podeszła do mnie i przytuliła mnie mocno.
- Ja..jaa przepraszam.- powiedziała zanim zdążyłem powiedzieć cokolwiek.
Puściła mnie i wyszła z pokoju. Gdy zamknąłem za nią drzwi, w odtwarzać wrzuciłem płytę Like Moths To Flames. Z głośników poleciała piosenka Bury your pain. Rzuciłem się na łóżko. Cała ta sytuacja wydaję się jak wyrwana z jakiegoś opowiadania romantycznego. Dziewczyna, której uratowałem skórę mówi, że mnie kocha a po chwili przyjaciel z dzieciństwa, który pojawił się nagle mówi to samo co ona. Wstałem z łóżka i kucnąłem przy nim. Z pod łóżka wyciągnąłem ukryta paczkę papierosów i podszedłem do okna. Otworzyłem je po czym zapaliłem papierosa. Z niewiadomych mi przyczyn smak dymu mnie uspokajał. Na chwilę odłożyłem papierosa do popielniczki ukrytej na parapecie po zewnętrznej stronie okna i ściągnąłem koszulkę zostając tylko w czarnych rurkowatych spodniach. Podszedłem do lustra i spojrzałem na siebie. Na rękach miałem tatuaże a w lewym uchu kolczyki. Odwróciłem się i ruszyłem do okna. Wziąłem papierosa i dalej go paliłem. Nie miałem bladego pojęcia dlaczego oboje nagle wyskoczyli z czymś takim. Nagle poczułem dwie pary rąk na moich plecach. Odwróciłem się wyrzucając papierosa przez okno. Przy mnie stały moje siostry.
- Dla twojej wiadomości Izu i Shina siedzą w kuchni przy stole. Izu opowiedział nam co się stało. Same jesteśmy zaskoczone więc ty musisz być tym bardziej zaskoczony.- powiedziała Kari.
- Lepiej zapal kolejnego bo z Kari wymyśliłyśmy coś dziwnego.- powiedziała Arii.
Posłuchałem się jej. Niepewnie wyciągnąłem kolejnego papierosa i zapaliłem zaciągając się mocno przygotowując się na to co powiedzą.
- Dokładnie to na ten pomysł wpadł Izu. A teraz słuchaj. Izu mieszka sam w 5 osobowym mieszkaniu. Chcemy żebyś z Shiną się do niego wprowadzili. Jeśli mam być szczera to ani ja ani Kari nie widziałyśmy Cię nigdy z dziewczyną więc nie mamy pojęcia jakiej orientacji jesteś...- Nie skończyła.
- Chcecie żebym zamieszkał z przyjacielem pedałem i przyjaciółką, która również jest we mnie zakochana pod jednym pierdolonym dachem?! No chyba was pojebało i to zdrowo!- Krzyknąłem w złości.
Dopiero po sekundzie zdałem sobie sprawę z tego z powiedziałem. Arii i Kari spojrzały po sobie. Znałem ten wzrok. Mam przejebane. I to bardzo. Arii położyła mi rękę na prawym ramieniu a Kari na lewym. Mimo, że są ode mnie mniejsze i słabsze to gdy tak robią zawsze zmuszają mnie bym przed nimi klęknął. Tak było tym razem.
- Posłuchaj mnie teraz. Nie możesz ciągle siedzieć zamknięty w tym pokoju i słuchać muzyki. Nikt Ci nie każe iść z nimi do łóżka. Przeprowadzisz się z Shiną do Izu i sam zdecydujesz. A teraz idź na dół przeproś ich za swoje zachowanie i powiedz, że się na to zgadzasz.- Powiedziała Arii.
Prawie nigdy tak nie robiły. Bałem się tego ale musiałem się zgodzić. Obie wyszły z pokoju zostawiając mnie z muzyką i niedopałkiem w dłoni.
- Że co kurwa proszę?? Dajcie mi chwile zanim którekolwiek z was się odezwie. Ty Shina znasz mnie bardzo krótki czas, a ty Izu.. Co Tobie odjebało?- Pytałem nie wiedząc w którą stronę sie odwrócić.
- Przepraszam, że mówię Ci o tym dopiero teraz ale jakoś tak od dziecka mnie do Ciebie ciągnęło, a dopiero nie dawno zdałem sobie sprawę co do Ciebie czuję. Dlatego się tu przeprowadziłem.- Tłumaczył się Izuki.
Stałem jak wryty. Spojrzałem na Shina. Wydawała się zakłopotana całą sytuacją. Po jej twarzy zauważyłem, że jest bliska płaczu. Próbowałem się uspokoić.
- Nie chcę być wobec was wulgarny ale wypierdalać z mojego pokoju.- Powiedziałem i wskazałem ręką drzwi.
Izuki wyszedł od razu. Shina natomiast podeszła do mnie i przytuliła mnie mocno.
- Ja..jaa przepraszam.- powiedziała zanim zdążyłem powiedzieć cokolwiek.
Puściła mnie i wyszła z pokoju. Gdy zamknąłem za nią drzwi, w odtwarzać wrzuciłem płytę Like Moths To Flames. Z głośników poleciała piosenka Bury your pain. Rzuciłem się na łóżko. Cała ta sytuacja wydaję się jak wyrwana z jakiegoś opowiadania romantycznego. Dziewczyna, której uratowałem skórę mówi, że mnie kocha a po chwili przyjaciel z dzieciństwa, który pojawił się nagle mówi to samo co ona. Wstałem z łóżka i kucnąłem przy nim. Z pod łóżka wyciągnąłem ukryta paczkę papierosów i podszedłem do okna. Otworzyłem je po czym zapaliłem papierosa. Z niewiadomych mi przyczyn smak dymu mnie uspokajał. Na chwilę odłożyłem papierosa do popielniczki ukrytej na parapecie po zewnętrznej stronie okna i ściągnąłem koszulkę zostając tylko w czarnych rurkowatych spodniach. Podszedłem do lustra i spojrzałem na siebie. Na rękach miałem tatuaże a w lewym uchu kolczyki. Odwróciłem się i ruszyłem do okna. Wziąłem papierosa i dalej go paliłem. Nie miałem bladego pojęcia dlaczego oboje nagle wyskoczyli z czymś takim. Nagle poczułem dwie pary rąk na moich plecach. Odwróciłem się wyrzucając papierosa przez okno. Przy mnie stały moje siostry.
- Dla twojej wiadomości Izu i Shina siedzą w kuchni przy stole. Izu opowiedział nam co się stało. Same jesteśmy zaskoczone więc ty musisz być tym bardziej zaskoczony.- powiedziała Kari.
- Lepiej zapal kolejnego bo z Kari wymyśliłyśmy coś dziwnego.- powiedziała Arii.
Posłuchałem się jej. Niepewnie wyciągnąłem kolejnego papierosa i zapaliłem zaciągając się mocno przygotowując się na to co powiedzą.
- Dokładnie to na ten pomysł wpadł Izu. A teraz słuchaj. Izu mieszka sam w 5 osobowym mieszkaniu. Chcemy żebyś z Shiną się do niego wprowadzili. Jeśli mam być szczera to ani ja ani Kari nie widziałyśmy Cię nigdy z dziewczyną więc nie mamy pojęcia jakiej orientacji jesteś...- Nie skończyła.
- Chcecie żebym zamieszkał z przyjacielem pedałem i przyjaciółką, która również jest we mnie zakochana pod jednym pierdolonym dachem?! No chyba was pojebało i to zdrowo!- Krzyknąłem w złości.
Dopiero po sekundzie zdałem sobie sprawę z tego z powiedziałem. Arii i Kari spojrzały po sobie. Znałem ten wzrok. Mam przejebane. I to bardzo. Arii położyła mi rękę na prawym ramieniu a Kari na lewym. Mimo, że są ode mnie mniejsze i słabsze to gdy tak robią zawsze zmuszają mnie bym przed nimi klęknął. Tak było tym razem.
- Posłuchaj mnie teraz. Nie możesz ciągle siedzieć zamknięty w tym pokoju i słuchać muzyki. Nikt Ci nie każe iść z nimi do łóżka. Przeprowadzisz się z Shiną do Izu i sam zdecydujesz. A teraz idź na dół przeproś ich za swoje zachowanie i powiedz, że się na to zgadzasz.- Powiedziała Arii.
Prawie nigdy tak nie robiły. Bałem się tego ale musiałem się zgodzić. Obie wyszły z pokoju zostawiając mnie z muzyką i niedopałkiem w dłoni.
wtorek, 30 czerwca 2015
Dwukolorowy narcyz. #17
Wygraliśmy z Izukim mecz o tytuły. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie trener.
- Wygraliście. Shio wyrzucam Cię z drużyny.- Powiedział nagle trener.
- Za co? Nic nie zrobiłem. Jestem najlepszym obrońcą a teraz w dodatku kapitanem.- powiedziałem z niedowierzaniem.
- Nie mogę pozwolić by w mojej drużynie był ktoś z tatuażami. Idź się przebierz i wróć do domu. Nie chcę Cię widzieć na treningach.
Wkurwiony chwyciłem piłkę i rzuciłem nią o tarcze, która pod wpływem uderzenia zakołysała się niebezpiecznie.
Wychodząc ze szkoły zauważyłem, że za mną biegnie Izu. Również przebrany.
- Zaczekaj Shio. Skoro nie mogę grać z Tobą też odszedłem.- Powiedział zdyszany.
- Pierdolę to. Ta szkoła teraz straciła dwóch najsilniejszych zawodników. Nie wiem jak poradzą sobie bez nas na zawodach. Idę do domu. Wpadniesz do mnie?- Zapytałem Izu.
- Skoro zapraszasz. Długo nie widziałem siostrzyczek.- Odpowiedział mi i razem ruszyliśmy w stronę mojego domu.
Po drodze wstąpiliśmy do sklepu po zimne napoje. Gdy szedłem w stronę kasy poczułem, że ktoś trzyma mnie za koszulkę.
- Czemu nie jesteś na treningu?- Usłyszałem głos Shiny.
- Wyrzucono mnie za tatuaże.- Odpowiedziałem jej.
- Mogę pójść z Tobą do domu?
- Jeśli mam być szczery to już kogoś zapro..- Nie zdążyłem dokończyć.
- Shio przedstaw mi swoją koleżankę.- Wtrącił się nagle Izu.
- Shina poznaj mojego przyjaciela z dzieciństwa. To jest Izuki, a to Shina. A teraz dajcie mi zapłacić i chodźcie do mnie.
Shina wydawała się zaskoczona z poznania Izu.
W drodze do domu wszyscy jakoś dziwnie milczeli a ja nie miałem ochoty zaczynać rozmowy.
Gdy przyszliśmy do mnie zauważyłem, że Kari i Arii są już w domu.
- Wróciłem- Krzyknąłem od wyjścia.
Nagle za ściany wyszła Arii. Nie zdążyła nic powiedzieć bo szybko znalazła się w objęciach Izukiego.
- Arii. Jak ja Cię długo nie widziałem.- Krzyknął uradowany Izu.
- Izuki słoneczko.- odpowiedziała i odwzajemniła przytulenie.
Ta sama sytuacja miała miejsce z Karii tyle, że w kuchni. Siostry pamiętały Izukiego i to, że zawsze nazywały go słoneczkiem. Zauważyłem, że Shina jest na schodach w drodze do mojego pokoju.
- A ty gdzie idziesz?- Zapytałem ją.
- Do twojego pokoju.- Odpowiedziała cicho.
Poszedłem za nią. Miałem wrażenie, że coś się stanie. I to coś dziwnego.
Gdy wszedłem za nią do pokoju zamykając odruchowo drzwi, Shina odwróciła się na mnie i spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem.
- Czemu tak na mnie patrzysz? Stało się coś? Ktoś coś Ci zrobił? Komuś mam jebnąć?- Zapytałem.
- Nic się nie stało. Tylko, że...eee muszę coś Ci powiedzieć.- Powiedziała cicho przystępując z nogi na nogę.
- Hmm co takiego?
- Kocham Cię.
Nie chciałbym widzieć swojej miny w tym momencie. Jak ogłupiały patrzałem na Shinę, która miała spuszczoną głowę.
- Że co? Czekaj czekaj. Że co?
- Prze-prze-przepraszam.
Nagle poczułem, że ktoś stoi mi za plecami.
- No to Shina masz problem. Ja czuję do niego do samo co ty.- Usłyszałem za plecami głos Izukiego.
No to się kurwa porobiło, pomyślałem.
piątek, 26 czerwca 2015
Dwukolorowy narcyz. # 16.
Po przebraniu się w szatni usłyszałem głos trenera z boiska.
- Shio chciałbym być wicekapitanem.- Powiedział nagle Izuki.
- Co? A z reszta zagraj z obecnym i wygraj. Wtedy spełnisz swoją zachciankę.- Odpowiedziałem mu.
- Ale chciałbym być twoim wicekapitanem. Chce żebyś ty został kapitanem.
- Ale po co mi to? Jestem rzucającym obrońcą. Bardziej obrońcą niż rzucającym. Po co mi bycie kapitanem?
Na to mi nie odpowiedział. Gdy staliśmy w szeregu trener odbył krótką rozmowę z Izukim, który po tej rozmowie został nowym centrem drużyny.
- Panie trenerze. Ja i Shio chcemy wyzwać obecnego kapitana i wicekapitana na gre dwóch na dwóch o te tytuły.- Odpalił nagle Izu.
Zanim zdążyłem zareagować trener zgodził się.
- Mówiłem Ci Izu, że nie chce tego tytu..- Nie skończyłem zdania bo nagle wtrącił się obecny kapitan.
- Hahaha serio?? Świeżak i ktoś kto potrafi tylko bronić chcą walczyć o te tytuły? No bez żartów.- Powiedział kapitan z wyczuwalną pogardą w głosie.
To sprawiło, że nagle zmieniłem zdanie. Nagle zachciało mi się być kapitanem. Wyszliśmy z Izu na środek boiska. Nie miałem pewności na jakim poziomie jest Izu ale znałem swój poziom i poziom tamtej dwójki. Razem z Izu mieliśmy przewagę mięśni i wzrostu. Ustawiłem się do wyskoku po piłkę, który miał rozpocząć mecz. Trener wyrzucił piłkę w powietrze.
Przepraszam, że ten rozdział jest krótki ale nie mogę ostatnio zdobyć natchnienia by pisać. Obiecuję, że w następnym rozdziale napiszę sporo i sporo rzeczy wyjaśnie. Dodam, że pojawi się nowy ciekawy wątek.
piątek, 19 czerwca 2015
Dwukolorowy narcyz. #15.
I tak mijały mi dni. Shina przychodziła mnie odwiedzać, przewodnicząca przynosiła mi notatki. W końcu przyszło mi iść do szkoły.
Gdy wszedłem do klasy nikt nie powiedział mi cześć, nikt nie zapytał jak się czuje. Usiadłem na swoim miejscu. Do klasy wbiła nauczycielka.
- Witamy z powrotem Shi.. Co ty masz w uchu?- zapytała nauczycielka.
- Kolczyki. - odpowiedziałem spokojnie.
Rękę miałem zasłoniętą więc nie widziała tatuażu, który był już wypełniony i wyglądał epicko.
- Ehhh Shio. Za kolczyki mogą obniżyć Ci zachowanie. Ale to już twoje zmartwienie. Mam przyjemność przedstawić wam nowego ucznia. Izuki wejdź.
Do klasy wszedł chłopak wzrostem prawie mi dorównujący. Miał czarne włosy ułożone w grzywkę opadającą na czoło.
- Nazywam się Izuki Nakari. Przeniosłem się z liceum Takamari. Liczę na dobrą współpracę.- powiedział nowy kłaniając się płytko.
Wszystkie dziewczyny z klasy były w niego wpatrzone jak w obrazek. Nawet ja musiałem przyznać, że chłop jest przystojny. Chłopacy natomiast przekrzykiwali się, że ustąpią mu miejsca. Wydawało mi się, że skądś go znam. Chłopak przyjrzał się klasie. Jego wzrok zatrzymał się na mnie.
- Shioooooooo- Krzyknął nagle.
Wszyscy spojrzeli ze zdziwieniem. Izuki nie patrząc na nic podszedł i zajął wolne miejsce obok mnie.
- Shio pamiętasz mnie? Przyjaźniliśmy się w podstawówce?- Zapytał.
Dopiero po chwili przypomniałem sobie skąd go kojarzę. Był jedyną osobą w podstawówce, która nie wytykała mnie palcami. Lecz w 6klasie przeniósł się z rodzicami do innej dzielnicy i kontakt się urwał.
- Powspominacie sobie na przerwie. Shio oprowadzisz Izukiego po szkole. A teraz zaczynamy lekcję.-powiedziała nauczycielka otwierając dziennik.
Lekcja minęła w miarę spokojnie. Tylko chłopacy patrzyli na Izukiego ze zdziwieniem a dziewczyny wgapione w niego robiły maślane oczy. Wstałem gdy zadzwonił dzwonek.
- Chodź Izu. Oprowadzę Cię po szkole.- powiedziałem.
Izuki wstał i wyszedł ze mną z sali.
- Widzę, że dalej za tobą nie przepadają. W podstawówce było tak samo co nie? Dalej grasz w kosza? A z resztą. Oprowadź mnie po szkole. Pogadamy po lekcjach.- Powiedział.
Poza tym, że ma grzywkę to nic się nie zmienił. Zawsze prawie dorównywał mi wzrostem. A tak poza to był moim przeciwieństwem. Był towarzyski, ludzie go lubili i nie wytykali palcami.
- Po lekcjach mam trening. Dalej gram w kosza. I dalej jako rzucający obrońca. Tylko, że teraz bardziej jako obrońca. I masz racje. Dalej za mną nie przepadają. Izu dam Ci radę. Jeśli nie chcesz stracić szkolnego życia lepiej się ze mną nie zadawaj.- Ostrzegłem go.
- No co ty Shio. Jak byliśmy mali zawsze trzymałem się z Tobą. Też dołączę do drużyny. Tym razem jako center. Dalej nazywasz mnie Izu. Jak mi tego brakło. W Takamari było nudno. Koszykarze słabi, dziewczyny brzydkie i drażniło mnie to, że nie ma Ciebie.
- Nie przesadzaj Izu. Aha i ostrzegam, że w tej szkole nazywają mnie potworem.
- Shio i ja się im nie dziwie. Jesteś kolesiem typu dwa na dwa, masz kolorowe oczy, długie białe włosy a z tego co słyszałem to teraz jeszcze kolczyki. To nie jest codzienne.
Na to już nie odpowiedziałem. Oprowadziłem Izukiego po szkole i wróciliśmy pod klasę idealnie na dzwonek. Przez całą przerwę zdziwiło mnie, że nigdzie nie widziałem Shiny. Jeśli jest chora wpadnę do niej po lekcjach.
Gdy był koniec lekcji wyszedłem z Izukim szybko z klasy by zdążyć na trening. Ciekaw jestem jak gra w kosza.
Gdy wszedłem do klasy nikt nie powiedział mi cześć, nikt nie zapytał jak się czuje. Usiadłem na swoim miejscu. Do klasy wbiła nauczycielka.
- Witamy z powrotem Shi.. Co ty masz w uchu?- zapytała nauczycielka.
- Kolczyki. - odpowiedziałem spokojnie.
Rękę miałem zasłoniętą więc nie widziała tatuażu, który był już wypełniony i wyglądał epicko.
- Ehhh Shio. Za kolczyki mogą obniżyć Ci zachowanie. Ale to już twoje zmartwienie. Mam przyjemność przedstawić wam nowego ucznia. Izuki wejdź.
Do klasy wszedł chłopak wzrostem prawie mi dorównujący. Miał czarne włosy ułożone w grzywkę opadającą na czoło.
- Nazywam się Izuki Nakari. Przeniosłem się z liceum Takamari. Liczę na dobrą współpracę.- powiedział nowy kłaniając się płytko.
Wszystkie dziewczyny z klasy były w niego wpatrzone jak w obrazek. Nawet ja musiałem przyznać, że chłop jest przystojny. Chłopacy natomiast przekrzykiwali się, że ustąpią mu miejsca. Wydawało mi się, że skądś go znam. Chłopak przyjrzał się klasie. Jego wzrok zatrzymał się na mnie.
- Shioooooooo- Krzyknął nagle.
Wszyscy spojrzeli ze zdziwieniem. Izuki nie patrząc na nic podszedł i zajął wolne miejsce obok mnie.
- Shio pamiętasz mnie? Przyjaźniliśmy się w podstawówce?- Zapytał.
Dopiero po chwili przypomniałem sobie skąd go kojarzę. Był jedyną osobą w podstawówce, która nie wytykała mnie palcami. Lecz w 6klasie przeniósł się z rodzicami do innej dzielnicy i kontakt się urwał.
- Powspominacie sobie na przerwie. Shio oprowadzisz Izukiego po szkole. A teraz zaczynamy lekcję.-powiedziała nauczycielka otwierając dziennik.
Lekcja minęła w miarę spokojnie. Tylko chłopacy patrzyli na Izukiego ze zdziwieniem a dziewczyny wgapione w niego robiły maślane oczy. Wstałem gdy zadzwonił dzwonek.
- Chodź Izu. Oprowadzę Cię po szkole.- powiedziałem.
Izuki wstał i wyszedł ze mną z sali.
- Widzę, że dalej za tobą nie przepadają. W podstawówce było tak samo co nie? Dalej grasz w kosza? A z resztą. Oprowadź mnie po szkole. Pogadamy po lekcjach.- Powiedział.
Poza tym, że ma grzywkę to nic się nie zmienił. Zawsze prawie dorównywał mi wzrostem. A tak poza to był moim przeciwieństwem. Był towarzyski, ludzie go lubili i nie wytykali palcami.
- Po lekcjach mam trening. Dalej gram w kosza. I dalej jako rzucający obrońca. Tylko, że teraz bardziej jako obrońca. I masz racje. Dalej za mną nie przepadają. Izu dam Ci radę. Jeśli nie chcesz stracić szkolnego życia lepiej się ze mną nie zadawaj.- Ostrzegłem go.
- No co ty Shio. Jak byliśmy mali zawsze trzymałem się z Tobą. Też dołączę do drużyny. Tym razem jako center. Dalej nazywasz mnie Izu. Jak mi tego brakło. W Takamari było nudno. Koszykarze słabi, dziewczyny brzydkie i drażniło mnie to, że nie ma Ciebie.
- Nie przesadzaj Izu. Aha i ostrzegam, że w tej szkole nazywają mnie potworem.
- Shio i ja się im nie dziwie. Jesteś kolesiem typu dwa na dwa, masz kolorowe oczy, długie białe włosy a z tego co słyszałem to teraz jeszcze kolczyki. To nie jest codzienne.
Na to już nie odpowiedziałem. Oprowadziłem Izukiego po szkole i wróciliśmy pod klasę idealnie na dzwonek. Przez całą przerwę zdziwiło mnie, że nigdzie nie widziałem Shiny. Jeśli jest chora wpadnę do niej po lekcjach.
Gdy był koniec lekcji wyszedłem z Izukim szybko z klasy by zdążyć na trening. Ciekaw jestem jak gra w kosza.
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Dwukolorowy narcyz. # 14.
Położyłem się na łóżku. Po chwili jednak wstałem. Była dopiero dwunasta. Siostry wrócą koło 15-16 więc z obiadem mogę się jeszcze wstrzymać, dom już posprzątałem. Zatrzymałem muzykę, z stosu wyciągnąłem The Ghost Inside " Dear Youth" i zszedłem do salonu. W salonie przykucnąłem przy ogromnej wieży i wrzuciłem w nią płytę. Głośność ustawiłem tak bym w każdym kącie domu mógł słyszeć muzykę. Wszedłem do kuchni by pomyć naczynia. Po 10 min już wycierałem ręce. Poszedłem do pokoju po piłkę do kosza, wróciłem i otworzyłem drzwi wychodzące z salonu na ogród gdzie stał kosz. Nawet stojąc w ogrodzie słyszałem muzykę. Dla moich sióstr kosz był prawie na wysokości nieba. Dla mnie przy pierwszym lepszym wyskoku robiłem wsady. Lecz zamiast wsadów postanowiłem sobie porzucać trochę. Zatrzymałem się na chwile by posłuchać ostatniego kawałka z płyty gdy muzyka nagle się zatrzymała. Spojrzałem przez okno do salonu. Od sprzętu właśnie wstawała Arii.
- A ty co tak szybko w domu? Myślałem, że skoro nowa praca to nie będziesz szybciej wychodzić.- powiedziałem.
- Trzy rzeczy. Po pierwsze wszyscy szli szybciej bo jakiś dostawca miał wypadek i sprzęt będzie jutro, po drugie kiedyś mówiłeś, że chcesz przekłuć uszy ale nie wiedziałam, że zrobisz to teraz i od razu trzy dziurki, a po trzecie tatuaż? Serio? Mama miała co prawda dużo tatuaży ale, że ty sobie zrobisz tego się nie spodziewałam.- Powiedziała Arii totalnie spokojnie.
Spodziewałem się, że zrobi mi burdę o kolczyki i tatuaż a tu nic.
- Nie przeszkadza Ci to?
- Nie, ani trochę. Tylko w szkole nie związuj włosów by kolczyków nie było widać i noś długie rękawy bo możesz mieć problemy.
- Dzięki za rady. Dobra jak jesteś przygotuję jakiś drobny posiłek. Ale najpierw pójdę się przebrać.
Wskoczyłem do pokoju, ubrałem bezrękawnik zespołu No Turning Back i poszedłem do kuchni. Z braku pomysłu wyciągnąłem pudełko lodów, paczkę rurek z kremem i truskawki, które akurat były w lodówce. Przygotowałem drobny deser i postawiłem go na stole. Zrobiłem jeden dla Karii i wstawiłem go do lodówki. Taki nijaki mi się wydawał. Wyciągnąłem tabliczkę czekolady i rozpuściłem ją w garneczku na płynną polewę. Polałem nią każdy z trzech deserów a pozostałą resztkę zostawiłem na piecu z postanowieniem, że na obiad będą naleśniki z czekoladą.
Usiadłem przy stole gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. W drzwiach stała przewodnicząca klasy. Z niewiadomych mi przyczyn jej osoba mnie rozdrażniła.
- Czego chcesz?
- Przyniosłam Ci koszyk od klasy. Miał ze mną przyjść Tanaki ale po tym jak go uderzyłeś postanowił Cię olać. Aha i jeszcze notatki.
Zrobiło mi się nagle odrobinę głupio. Zauważyłem, że Touka przygląda się mojej ręce.
- Nauczyciele nie będą zadowoleni widząc to co masz na ręce.
- Wiszą mi oni. Za koszyk dziękuje, za notatki zresztą też. Aha przeproś ode mnie Tanakiego. Albo zresztą. Za tydzień będę w szkole więc sam go przeproszę.
- No okey. Po zeszyty przyjdę jutro. Wychowawczyni kazała mi nosić Ci codziennie notatki.
Po tym odwróciła się poszła. W furtce mineła się z Shiną.
- Co tu robisz?- Zapytałem Shinę.
- Przyszłam Cię odwiedzić.- Odpowiedziała mi po krótce.
Ehh co im się dziś na odwiedziny zebrało.
- A ty co tak szybko w domu? Myślałem, że skoro nowa praca to nie będziesz szybciej wychodzić.- powiedziałem.
- Trzy rzeczy. Po pierwsze wszyscy szli szybciej bo jakiś dostawca miał wypadek i sprzęt będzie jutro, po drugie kiedyś mówiłeś, że chcesz przekłuć uszy ale nie wiedziałam, że zrobisz to teraz i od razu trzy dziurki, a po trzecie tatuaż? Serio? Mama miała co prawda dużo tatuaży ale, że ty sobie zrobisz tego się nie spodziewałam.- Powiedziała Arii totalnie spokojnie.
Spodziewałem się, że zrobi mi burdę o kolczyki i tatuaż a tu nic.
- Nie przeszkadza Ci to?
- Nie, ani trochę. Tylko w szkole nie związuj włosów by kolczyków nie było widać i noś długie rękawy bo możesz mieć problemy.
- Dzięki za rady. Dobra jak jesteś przygotuję jakiś drobny posiłek. Ale najpierw pójdę się przebrać.
Wskoczyłem do pokoju, ubrałem bezrękawnik zespołu No Turning Back i poszedłem do kuchni. Z braku pomysłu wyciągnąłem pudełko lodów, paczkę rurek z kremem i truskawki, które akurat były w lodówce. Przygotowałem drobny deser i postawiłem go na stole. Zrobiłem jeden dla Karii i wstawiłem go do lodówki. Taki nijaki mi się wydawał. Wyciągnąłem tabliczkę czekolady i rozpuściłem ją w garneczku na płynną polewę. Polałem nią każdy z trzech deserów a pozostałą resztkę zostawiłem na piecu z postanowieniem, że na obiad będą naleśniki z czekoladą.
Usiadłem przy stole gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. W drzwiach stała przewodnicząca klasy. Z niewiadomych mi przyczyn jej osoba mnie rozdrażniła.
- Czego chcesz?
- Przyniosłam Ci koszyk od klasy. Miał ze mną przyjść Tanaki ale po tym jak go uderzyłeś postanowił Cię olać. Aha i jeszcze notatki.
Zrobiło mi się nagle odrobinę głupio. Zauważyłem, że Touka przygląda się mojej ręce.
- Nauczyciele nie będą zadowoleni widząc to co masz na ręce.
- Wiszą mi oni. Za koszyk dziękuje, za notatki zresztą też. Aha przeproś ode mnie Tanakiego. Albo zresztą. Za tydzień będę w szkole więc sam go przeproszę.
- No okey. Po zeszyty przyjdę jutro. Wychowawczyni kazała mi nosić Ci codziennie notatki.
Po tym odwróciła się poszła. W furtce mineła się z Shiną.
- Co tu robisz?- Zapytałem Shinę.
- Przyszłam Cię odwiedzić.- Odpowiedziała mi po krótce.
Ehh co im się dziś na odwiedziny zebrało.
wtorek, 9 czerwca 2015
Dwukolorowy narcyz #13.
Obudziłem się i spojrzałem na zegarek. Do szkoły nie szedłem więc mogłem pospać lecz wstałem. Ubrałem się i poszedłem do kuchni by klasycznie zrobić siostrom śniadanie. Zasnąłem wczoraj i nie pamiętam kiedy Shina poszła ale najwyraźniej spodobał jej się mój podkoszulek bo go nie znalazłem. Spojrzałem jeszcze raz na zegarek. Za 10 min wstaną dziewczyny. Zrobiłem im śniadanie i zostawiłem na stole po czym wróciłem do swojego pokoju. Ściągnąłem bluzę, którą miałem na sobie i położyłem się na łóżku. Po chwili usłyszałem jak trzaskają drzwi od łazienki co oznaczało, że któraś wstała. Podniosłem się z łóżka i znowu zszedłem do kuchni. Siedziała tam już Arii jedząc śniadanie. Rzuciłem krótkie " dzień dobry" i zabrałem się za parzenie sobie kawy.
- Co będziesz dziś robił?- Zapytała Arii.
- Sam nie wiem. Może zrobię sobie spacer, pośpię troche, zrobię obiad, poczytam, posprzątam i coś jeszcze wymyślę by nie umrzeć z nudów.- Odpowiedziałem.
- Tylko nie przesadzaj. Lekarz kazał Ci byś odpoczywał i się nie przemęczał.
- Wiem o tym. Nie martw się.
W tym momencie do kuchni weszła Karii rzucając ospałe "bry..". Usiadła do stoły i zaczęła jeść. Arii wstała i poszła do łazienki. Ja zalałem sobie kawę po czym poszedłem do salonu i otworzyłem drzwi od balkonu na oścież. Delikatnie chłodne powietrze wdarło się do pokoju. Rzuciłem się na kanapę i włączyłem telewizor. Gdy wypiłem kawę, sióstr już nie było. W telewizji nagle pojawiła się reklama salonu zajmującego się pircingiem i tatuażami, który był niedaleko mojego domu. Coś mnie tknęło by przekuć sobie uszy. Poszedłem się ubrać, chwyciłem portfel z oszczędnościami i wyszedłem z domu. Idąc przez puste ulicę zastanawiałem się dlaczego tam idę, lecz się nie cofnąłem. Po chwili spaceru byłem już przed wejściem do salonu. Pchnąłem drzwi i wszedłem. Za kontuarem siedziała dziewczyna z 4 kolczykami w uchu i wytatuowaną gwiazdką pod okiem. Gdy usłyszała dzwonek spojrzała na mnie. Pierwsza reakcja zawsze jest taka sama. Duże oczy.
- Hej, witaj w DualTime. Świetne soczewki.- Powiedziała, miłym głosem.
- Bry. To nie soczewki.- Odpowiedziałem.
Miałem nadzieje, że nie będzie drążyć dalej tematu. I nie drążyła.
- W czym mogę Ci pomóc? Tatuaż? Kolczyk? A może jedno i drugie?- Zapytała.
Przez chwilę stałem myśląc czy nie wrócić do domu. Nagle w głośnikach poleciała piosenka Suicide Silence " You only live once".
- I to i to.- Rzuciłem krótko.
- Tu masz wzory tatuaży. Wybierz sobie miejsce.
Oglądałem katalog gdy natrafiłem na wzór sztyletu z szkieletem w rękojeści a ostrze było owinięte przez dwa białe narcyzy.
- Wybieram ten. Na prawej ręce. I proszę o trzy kolczyki. Wszystkie w lewym uchu.- Powiedziałem.
Dziewczyna zaprowadziła mnie na fotel i kazała zdjąć koszulkę. Nic nie powiedziała widząc bandaż wokół brzucha. Gdy zaczęła tatuować czułem lekkie kłucia. Po jakiś 30 min skończyła i poprosiła bym stanął przed lustrem i wybrał sobie miejsca na kolczyki. Gdy skończyłem wybierać zabrała się za uszy. Po 15 min był koniec.
- Fajnie wyglądasz. Wysoki, masz fajne oczy a teraz tatuaże i kolczyki. Nieźle. - Powiedziała
- Dzięki wielkie. Nie wiem co mnie pchnęło do tego ale dzięki.- odpowiedziałem.
- Ja troche wiem dlaczego to zrobiłeś. Jesteś ogromny, umięśniony, masz długie białe jak mleko włosy i w dodatku kolorowe oczy. Chciałeś jeszcze bardziej się odróżniać. Dla mnie bomba. A tak w ogóle nazywam się Rukia.
- Shio.
- Wpadaj czasem jak nie będziesz w szkole.
- Skąd wiesz, że chodze do szkoły?
- Gdy płaciłeś zauważyłam legitymację. Spoko nie będę Ci robiła problemów z powodu niepełnoletniości, ani dlaczego nie ma Cię w szkole.
Pomyślałem, że jest spostrzegawcza i to bardzo. Ubrałem na siebie koszulkę, powiedziałem, że może wpadne jutro, pożegnałem się i wyszedłem. Ciekawi mnie co powiedzą w szkole i co powiedzą siostrzyczki. Po chwili byłem już w domu. Stanąłem przed lustrem. Skóra wokół tatuażu była lekko czerwona ale nie czułem żadnego bólu a z uchem było tak samo. Teraz serio troche wyglądam jak potwór. Lecz to mój wybór.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)