***Do żywych dusz, którym przypadkiem zdarzyło się odwiedzić ten blog, które w dodatku lubią rysować mam prośbę. Proszę o narysowanie Shio. Jeśli ktoś okaże mi łaskę i narysuje to proszę by rysunek wysłał "mejlem" na adres anitamaru99@gmail.com Z góry dziękuje tym, którzy chociaż czytają to opowiadanie.***
Wchodząc do kuchni zobaczyłem Shinę i Izu siedzących przy stole. Shina miała delikatnie zapuchnięte oczy a Izu wyglądał pewnie jak zawsze.
- Przepraszam was za moje zachowanie. A co do pomysłu Izukiego to się zgadzam.- powiedziałem patrząc na czajnik jakby nagle okazał się niezwykle interesujący.
- To fajnie. Shina też się zgodziła teraz musi tylko dogadać się z mamą i możecie się przeprowadzać. Wkońcu nie będę mieszkał sam.- powiedział uradowany Izu.
- Ja spakuję się już teraz i od razu się przeprowadzę.- powiedziałem odwracając się od nich.
Czułem ich wzrok na swoich plecach gdy wchodziłem po schodach. Będąc w pokoju włączyłem muzykę i wyciągnąłem z szafy torby. Pakując się paliłem papierosa, zaciągając się powoli i długo.
Gdy spakowałem wszystkie rzeczy, chwyciłem swoje torby i zszedłem z nimi do kuchni.
- Izu idziemy? Odprowadzimy Shinę i lecim do Ciebie.- powiedziałem.
- Nie pożegnasz się z siostrami czy coś?- zapytał Izu.
Nie chciałem się z nimi żegnać. Byłem na nie wściekły ale nie pokazywałem tego.
Po tym jak nie odpowiedziałem, Izu z Shiną wstali i zaczęli ubierać buty. Wyszliśmy z domu zanim Kari i Arii zauważyły.
Gdy Shina zniknęła za drzwiami swojego domu odezwałem się do Izu.
- Po drodze wskoczymy do sklepu. Musze sobie kupić kilka rzeczy.- powiedziałem i wyciągnąłem z kieszeni paczke i zapaliłem kolejnego papierosa.
Izu spojrzał na mnie ale nic nie powiedział. Znalazłem sklep i kupiłem w nim nową paczkę, sok i jabłko. Przez reszte drogi ani ja ani Izu się odzywaliśmy.
Gdy weszliśmy do mieszkania Izu byłem zaskoczony tym jakie jest duże.
- Spore mieszkanie masz.- powiedziałem.
- Mamy. Teraz też jest twoje. Słuchaj uprzedzę twoje pytania. Każde z nas będzie miało osobny pokój z łazienką, pewnie myślisz, że skoro jestem homo to teraz będę próbował się do Ciebie dobierać ile wlezie. Nie, nie będę. A co do posiłków i sprzątania mieszkania jakoś się zgadamy. Idź się rozpakować i przyjdź do kuchni. Chcę jeszcze z Tobą o czymś porozmawiać.- odpowiedział mi Izu i pokazał gdzie jest mój pokój i kuchnia.
Wchodząc do swojego nowego pokoju nie miałem chęci się bawić w rozpakowywanie. Rzuciłem torby na łóżko i poszedłem do kuchni. Tam czekał na mnie Izu popijając mleko. Nie odkładając szklanki od ust, ręką pokazał bym usiadł przy stole. Również się nie odzywając usiadłem.
- Masz gdzieś popielniczkę? Chce mi się palić.- Powiedziałem wyciągając paczkę.
- Popiałki nie mam ale to nie problem zrobić.- Powiedział i schylił się do szuflady z której wyciągnął sreberko.
Zrobił z niego małą popielniczkę i postawił na stole.
- Nie mam nic do tego, żebyś palił ale jak będziesz to robił to otwieraj wcześniej okno. A teraz muszę Ci powiedzieć jeszcze kilka rzeczy. Ehhh. Przeprowadziłem się tu ze względu na Ciebie. Zrozumiem jeśli najprościej w świecie nic do mnie nie poczujesz. Spo..- Nie dokończył. Nie pozwoliłem mu.
- Słuchaj. Dla mnie to nowość. Widzę Cię po kilku latach a ty naglę wyskakujesz no z tym z czym wyskoczyłeś. Nie jestem uprzedzony do homo, i wisi mi kto co do kogo czuję ale muszę Ci szczerze powiedzieć, że to trochę dziwne kiedy dowiadujesz się od dwójki przyjaciół, że oboje są w tobie zakochani.- wtrąciłem się jego zdanie.
Nie odpowiedział mi. Wstał powiedział, że idzie do siebie i wyszedł z kuchni zostawiając mnie z na wpół spalonym papierosem w dłoni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz